Iluzjonista (2006)

Koniec XIX wieku, Wiedeń, magik Eisencheim (Edward Norton) wraca ze swojej podróży po świecie. Jest znanym i poważanym iluzjonistą, wykupuje teatr i pokazuje tam swoje sztuczki. Na jednym z nich pojawia się Książę z Księżną. Magik rozpoznaje, że Księżna to Sophie (Jessica Biel), dziewczyna, z którą w młodości miał burzliwy romans. Jednak ze względu na jej pochodzenie ich miłość nie mogła istnieć i Eisencheim wybrał się w podróż. Jednak po tym spotkaniu miłość na nowo odżywa, kochankowie chcą uciec, aby móc być razem. Nie wszystko jest takie proste – Książę chce pobrać się z Sophie, aby obalić Króla i samemu nim zostać. Dodatkowo wszystkie poczynania magika cały czas śledzi Inspektor Uhl. Co wygra, żądza władzy Księcia Leopolda czy miłość Eisencheima i Sophie?

Film mi się podobał. Mógłbym powiedzieć ze nawet bardzo. Świetnie odwzorowany XIX-wieczny Wiedeń. Ogólnie fabuła również ciekawa, może nie jakaś tam genialna, ale ciekawa. Magiczny klimat. Genialna kreacja Edwarda Nortona, mi osobiście znanego tylko z „Fight Clubu”, gdzie również potwierdził, że jest świetnym aktorem. Jak już wspomniałem znakomita scenografia, do tego kostiumy i muzyka. Dodatkowo to, co lubię najbardziej – wyśmienite zakończenie. Bardzo dobrze oglądało się ten film od początku do samego końca. Polecam obejrzeć film, niestety nieznana jest jeszcze premiera w polskich kinach… A teraz przede mną drugi, ‘magiczny’ film – „Prestiż”.

Moja ocena: 8/10

Kill Bill vol.2 (2004)

Kill Bill vol.2” to kontynuacja woluminu pierwszego. Vol.1 pojawił się w 2003 roku, natomiast cztery miesiące później w kinach pojawił się Vol.2. Zaczyna się rozdziałem szóstym, zasadnicza fabuła tyczy się tego samego. Panna Młoda a.k.a. Czarna Mamba (Uma Thurman) kontynuuje swoją zemstę. Po zabiciu Verenity Greek a.k.a. Kobra (Viviva A.Fox) i O-Ren Ishi a.k.a. Mokasyn Dalekowschodni (Lucy Liu) chce wykończyć jeszcze Budda (Michael Madsen), Elle Driver (Deryl Hannah) i samego Billa (David Carradine). Poznajemy jej losy przed makabryczną sceną podczas ślubu, a także wydarzenia po tym. Czarna Mamba zawzięcie realizuje swój plan, nie wie jednak, że jej córka żyje – czy to zmieni to, co sobie zamierzyła na samym początku? Czy dopnie swojego celu zabicia Plutonu Śmiercionośnych Żmij?

Vol.2 to zupełnie inny film niż vol.1. Wydawałoby się, że kontynuacja powinna być utrzymana w co najmniej podobnej konwencji. Jednak tutaj Tarantino znów bawi się z nami zmieniając wszystko, czego doświadczyliśmy podczas częsci pierwszej. Dwójka to przede wszystkim dialogi, rozmowy – nie tak jak w Jedynce walka. Tutaj nie będzie już podobnej masakry jak tam, tutaj główną rolę prócz aktorów odgrywają słowa. Reżyser ponownie żongluje wszystkimi mu dostępnymi technikami realizowania filmu, ponownie miesza fabułę, która jednak jest ściśle związana z vol.1. Jeśli ktoś nie widział vol.1 nie powinien sięgać po vol.2. Oprócz tego, że będzie miał problemy ze zrozumieniem czegokolwiek, to może mu się także wydać to wszystko nudne. Jednak oglądając dwójkę, jako kontynuację wszystko nabiera sensu.

Kill Bill” jako całość stanowi kilkugodzinną rozrywkę na bardzo wysokim poziomie. Najlepiej poświęcić te kilka godzin, na oglądnięcie całość, dwa filmu pod rząd. Wtedy wszystko ułoży się w bardzo logiczną, spójną całość, co będzie na pewno świetnie wykorzystanym czasem –oczywiście, jeśli mamy dużo wolnego czasu i nie wiemy, co z nim zrobić.

Dobra gra aktorów, świetna Uma Thurman, idealnie dopasowana muzyka, ciekawa koncepcja (m.in. woluminy, rozdziały, nielinearna fabuła, zabawa technikami montażu), nowatorskie przedstawienie znanego w kinie motywu zemsty, to tylko niektóre plusy tegoż filmu. Zdecydowanie polecam!!!

Moja ocena: 8/10

Plan doskonały (2006)

Zwyczajny dzien. Zwyczajny bank. Przyjeżdża ekipa malarska, wchodzą do banku i… I napadają na niego. To już takie zwyczajne nie jest. Natychmiastowa akcja policji, pod bankiem zbiera się ich duuuużo. Dochodzenie prowadzi policjant, mający pewne problemy ze swoim szefem. Ta sprawa ma być dla niego zbawienna. Jednak nie będzie to takie proste. W banku 4 złodziei najpierw zabiera wszystkim zakładnikom komórki. Następnie każe się przebrać w identyczne stroje jak ich. Zaczyna się nerwowe oczekiwanie na… no właśnie, na co? Idealnie dopracowany plan nie pozwala sprytnemu policjantowi na zrobienie czegokolwiek. Pojawia się także piękna pani Madeliene White, która za zgodą porywaczy wchodzi sobie do banku i negocjuje z jedynym z porywaczy, szefem. I nie chodzi tu o negocjacje o zakładników. Madeliene broni interesów właściciela banku, który najwyraźniej ma coś do ukrycia. Wszystko przyspiesza coraz bardziej, wyraźnie ku końcowi, – ale jakiemu?

Świetny film, ciekawy scenariusz i przede wszystkim interesująca i bardzo logiczna historia. Logiczna w sensie, że idealnie dopracowana. To, co na początku wydaje się być jakimś błędem, luką w scenariuszu później idealnie zostaje wyjaśnione. Dodatkowo nielinearna fabuła, przeplatana przesłuchaniami poszczególnych zakładników. Po co? Gdy coraz bliżej końca, przesłuchania te stają się dla nas coraz bardziej sensowne. Obowiązkowo trzeba też wspomnieć o idealnej grze aktorskiej – Danzel Washington, Jodie Foster, Clive Owen… tych nazwisk chyba nie trzeba przedstawiać. Polecam film, naprawdę świetny!

Moja ocena: 9/10

Rzeka tajemnic (2003)

Początkowa scena filmu „Rzeka tajemnic” wpływa i zmienia życie trójki głównych bohaterów. Jimmy Markum (Sean Penn), Dave Boyle (Tim Robbins) i Sean Devine (Kevin Bacon) grają na ulicy, gdy piłka wpada do kanału zauważają świeżo wycementowany chodnik, na którym postanawiają się podpisać. Potem przyjeżdża samochód, a facet który z niego wysiada, porywa Dave’a pod pretekstem że jest policjantem. Chłopiec ucieka po czterech dniach, molestowany i skrzywdzony. Kilkanaście lat później każdy z tej trójki ułożył sobie życie. Znają się, ale dziś już „się tylko pozdrawiają”… Jimmy ma trzy córki i żonę, Dave ożenił się z kuzynkę żony Jimmy’ego, Sean natomiast jest detektywem w wydziale zabójstw, pół roku po rozstaniu z żoną. Ich drogi znów się zejdą, gdy najstarsza córka Jimmy’ego zostanie zamordowana. Sean wraz z partnerem z wydziału zabójstw, Whitney’em (Laurance Fishbourne), prowadzą dochodzenie, w którym dowody krok po kroku prowadzą do Dave’a. Czy molestowany w dzieciństwie Dave zabił córkę Jimmy’ego?

Kilka nominacji do Oscara (m.in. za Najlepszy Film), Oskar za Najlepszego Aktora pierwszoplanowego dla Sean Penna, drugi za drugoplanowego dla Tima Robbinsa, Złote Globy, Nagrody BEFTA… nie sposób wymienić wszystkie nagrody i nominacje, które otrzymał ten film. A jest za co. Poruszający dramat, z trochę martwą akcją, ale za to z narastającym do samego końca napięciem. Doskonale zarysowane postacie, scenariusz – dobry, ale na podstawie książki. Dobre kino, które polecam wszystkim fanom filmu. Dodam jeszcze, że trochę dziwi mnie tytuł filmu, ale co tam.

Moja ocena: 8/10

Po rozum do mrówek (2006)

I znów powracamy do świata mrówek. Tym razem za sprawą małego chłopca, Lucasa. Jest to mały, niesforny dzieciak, cierpiący na brak przyjaciół a do tego non stop dostaje ‘pranie’ od większego, osiedlowego osiłka. Lucas odreagowywuje niszcząc mrowisko wybudowane obok jego domu. A w mrowisku… toczy się pełne werwy życie. Mrówki pracują, zbierają pożywienie, składają jaja itp. A Lucas z dnia na dzień coraz bardziej wyniszcza ich dom. Postanawiają one się zemścić. Mrówczy naukowiec wymyśla eliksir, dzięki któremu chłopiec zostaje pomniejszony do rozmiarów małych stworzonek. Wściekłe mrówki łapią chłopca i stawiają przed obliczem mrówczej rady. ‘Niszczyciel’, bo tak go nazywają, zostaje skazany na przebywanie wśród mrówek, poznanie tajników ich życia i stanie się jedną z nich. Chłopiec na początku jest zniechęcony, jednak potem coraz bardziej zaczyna mu się podobać.

Kolejna po „Mrówce Z” i „Dawno, dawno temu w trawie”, opowieść o małych stworkach budujących swoje kopce gdzie popadnie. Pełna humoru, przede wszystkim zwrócona do młodych widzów, ale starsi też nie powinni się nudzić. Polski dubbing jak zwykle zachwyca („Jak masz być taki zgryźliwy to idź na posła” :D). „Po rozum do mrówek” od samego początku zwraca uwagę swoim przesłaniem, które tu jest mocno zarysowane. Kto wie, czy dziecko po obejrzeniu tejże bajki nie tknie nigdy więcej mrowiska? Miejmy nadzieję. Film można obejrzeć, całkiem ciekawa pozycja.

Moja ocena: 6/10

DOA: Dead or Alive (2006)

DOA – Dead or alive” to typowe kino rozrywkowe, bardzo miłe dla oka. Film ten, opowiada o konkursie sztuk walki DOA, w którym wybrani ludzie walczą z innymi wybranymi ludźmi. Poznajemy trzy piękne kobiety, w momencie otrzymania zaproszenia do konkursu i to na nich głównie skupia się calu film.
Pierwsza, Kasumi (Devon Aoki), jest księżniczką gdzieś na Dalekim Wschodzie. Opuszcza swoje królestwo chcąc odnaleźć brata. Jednak zasady tego państewka mówią, że jeśli ktoś je opuści wyda na siebie wyrok śmierci. Kasumi musi uciekać przed czyhającą na jej życie Ayane.
Druga, Tina (Jaine Pressly), to była wojowniczka wrestlingu, spędza życie bawiąc się i korzystając z jego uroków. Dostaje zaproszenie po pokonaniu na wodzie „złych piratów” chcących zdobyć jej luksusowy jacht.
Trzecia, Christie (Holly Valance), moim zdaniem najładniejsza, jest złodziejką. Poznajemy ją, gdy przychodzi do niej policja, która ma nakaz aresztowania. Christie pokazuje, co umie, dzięki czemu ucieka.
I tak wszystkie trzy spotykają się na tajemniczej wyspie, gdzie już na samym początku będą musiały sobie nawzajem pomóc.

Film ten, to głownie walka, sztuki walki, piękne kobiety. Wpleciono też tu – nieudolnie – kilka innych, pobocznych wątków. A więc znajdziemy tu relacje ojcowskocórkowe, chęć okradnięcia sejfu, chęć zawładnięcia nad światem, przelotny romans… Wszystko to, to tylko tło poboczne, całość opiera się głownie na sztukach walki, a jeszcze bardziej na kobietach. Paradujące w samych bikini czy skąpoodziane. Jest kilka scen godnych uwagi – mnie osobiście najbardziej podobała się jedna z pierwszych scen, z Christie i stanikiem ;-) Genialna. Ogólnie rzecz biorąc, DOA to kino rozrywkowe, która ma nas rozbawić, zaciekawić i przede wszystkim odstresować. Można obejrzeć.

Moja ocena: 5/10

Transamerica (2005)

„Transamerica” to film poruszający trudny temat transseksualizmu. Bree urodziła się chłopcem, jednak od zawsze chciała być dziewczynką. Dziś już jest dorosłą kobietą, która już niedługo będzie miała operację zmiany płci. Jednak pewnego dnia, ktoś z policji dzwoni i informuje, że w areszcie znajduje się jej syn. Psycholog Bree mówi, że nie zgodzi się na operację dopóki ta nie pojedzie do Nowego Jorku i nie wyjaśni tej sprawy. Rzecz okazuje się prawdą. Toby jest synem Bree (gdy ta, jeszcze była mężczyzną) i zmarłej już kobiety. Chłopak nie ma gdzie zamieszkać, więc Bree postanawia go zabrać ze sobą w podróż z Nowego Jorku do Los Angeles. Długa podróż okaże się prawdziwą szkołą życia dla dwójki bohaterów.

Film ciekawy, porusza – wspomniany już przeze mnie – temat transseksualizmu, często mylonego z transwestytyzmem. Widzimy przemianę głównej bohaterki Bree, doskonale zagranej przez Felicity Hoffman, znanej polskiej publiczności z serialu „Gotowe na wszystko”. Felicity, za tę rolę, dostała Złotego Globa 2005 dla najlepszej aktorki, a także nominację do Oscara 2005 w tej samej kategorii. Ciekawy film, warto obejrzeć mimo niełatwego tematu.

Moja ocena: 8/10

Podziemny krąg (1999)

Fight Club” (po polsku ”Podziemny krąg”, co dla mnie jest jakimś żartem…) to film o chłopcach dla chłopców. Dużych. Jack wiedzie na pozór spokojne życie. Całe tempo tego świata wybiło go z rytmu, przez co cierpi na bezsenność. Aby się z tym uporać chodzi na różne spotkania dla osób z problemami – sam oczywiście takich problemów nie ma. Na jednym z ich poznaje Marlę, która również nie ma żadnych problemów, a na spotkania chodzi. Następnie, w czasie jednej z podróży służbowych poznaje Tylera, dokładne przeciwieństwo siebie – młody, piękny, bogaty, nie przejmujący życiem. Dokładnie taki, jakim chciałby być Jack. Drogi obu panów spotkają się, gdy cały dobytek Jacka spłonie w pożarze. Bohater wprowadzi się do ruiny, w której mieszka Tylera, potem oboje założą Klub Walki (Fight Club), w którym spotykać się będą zwykli ludzie, odreagowujący codzienne życie walką na pięści.

'Fight Club' to film na pewno nie dla wszystkich. Trochę brutalny, ale warty obejrzenia. Oprócz ciekawej historii jest też drugie dno. Reżyser pokazuje, że to, co mamy, to, co nas cieszy, może być tylko pozornym szczęściem. Główny bohater rezygnuje z tego – niejako zmuszony, – ale potem nie będzie tego żałował. Wspaniałe role Brada Pitta i Edwarda Hortona. Długi film, ciemne obrazy, klimat, dobre aktorstwo, genialne zakończenie składają się na bardzo dobry film. Zdecydowanie polecam.

Moja ocena: 9/10

Dobry rok (2006)

Bohaterem nowego filmu Ridley’a Scott’a jest Max Skinner (Russel Crowe), zamożny singiel, pracownik giełdy. Ma wszystko, czego w życiu mu potrzeba, I nagle któregoś razu otrzymuje wiadomość, ze jego wuj, u którego spędzał wakacje, zmarł. Wuj mieszkał w pięknej posiadłości we Francji, umierając cały majątek, do którego prócz domu należą winnice, przechodzi na Maxa, Postanawia on odwiedzić Francję, aby ocenić posiadłość i sprzedać ją w jak najkorzystniejszych cenach. Pech sprawia, że Max zatrzymuje się dłużej w malowniczej Prowansji, a u boku pojawia się domniemana córka wuja a także piękna właścicielka restauracji o wdzięcznej nazwie La Renaissance. Mężczyzna zda sobie sprawę z tego ze w życiu SA ważniejsze rzeczy niż pieniądze i kariera.

Cóż… niby komedia, a śmiechu nie było. Były natomiast malownicze krajobrazy Francji. I to było ładne. Fabuła i przesłanie oklepane, ale ogólnie filmik oglądało się miło. Bez zachwytu, ale miło. Dobra gra aktorska Russela Crowe’a, który nie jednokrotnie pokazał już, na co go stać. Filmik można obejrzeć w zimne styczniowe wieczory, chociażby dla wspomnianego piękna Prowansji… i tego ciepła, które tam panuje.

Moja ocena: 6/10

Replikate (2002)

Max Fleming to naukowiec, który wynalazł wraz ze swoimi znajomymi z laboratorium, wynalazł replikator – narzędzie, które potrafi klonować chomiki. Tymże urządzeniem zainteresowana jest dziennikarka, Kate Carson. Dla Maxa jest ona uosobieniem piękna, inteligencji i seksu. Kate chce napisać artykuł o wynalazku Maxa, ale po spotkaniu z nim wyjeżdża ze swoim chłopakiem. Pech sprawia, że kropla krwi dziewczyny trafia specjalną płytkę, gdzie potem, niezauważenie, Max wykorzystuje to do stworzenia nowego klona. Z maszyny wychodzi nowa Kate. Max i jego kolega Henry postanawiają nauczyć nową Kate wszystkich cech, które ich zdaniem powinna mieć każda kobieta. A są to m.in. picie piwa, oglądanie meczy, seks bez gry wstępnej… Wszystko się komplikuje, gdy wraca prawdziwa Kate, a w dodatku jest zainteresowana Maxem nie tylko jako naukowcem, ale i jako mężczyzną…

Zabawna komedia, oczywiście nie jakaś megainteligentna, ale oglądać się da. Doskonała na spotkania towarzyskie, czy samotne, chłodne wieczory. Nie znajdziemy tu jakiegoś głębokiego dna, doskonale zarysowanych postaci tylko po prostu miłą dla oka i ucha komedyjkę. Nasuwają się porównania do American Pie… no cóż, od pierwszej części na pewno jest gorzej, ale od następnych… kto wie. Jak już wspomniałem, można obejrzeć, najlepiej w gronie znajomych czy przyjaciół.

Moja ocena: 5+/10