Lepiej późno niż później (2003)

Podstarzały playboy, Harry Sanborn (w tej roli Jack Nicolson), wybiera się ze swoja nową ‘znajomą’, Marin (Amanda Peet), do domu jej matki nad oceanem. Wszystko jest pięknie, kolorowo, dopóki Harry nie spotka matki dziewczyny, Ericy Barry (Diane Keaton), znanej, samotnej pisarki. Początkowo dochodzi do sprzeczek między nimi, jednak Harry po zawale, spowodowanym igraszkami z Marin, będzie musiał spędzić kilka dni w domu swojej znajomej. Znajomość między Ericą i Harry’m powoli będzie przeradzać się w coś większego. W między czasie troszkę zamiesza także doktor Harry’ego i fan Ericy, Julian Mercer (Keanu Reeves), który mimo różnicy wieku jest zauroczony pisarką.

Bardzo miła, ciepła komedia romantyczna. Pokazuje, że miłość może spotkać nas w każdym wieku. W każdym wieku i bez wzglądu na wiek. Bo miłość można spotkać wszystkich, w każdej chwili, w najmniej oczekiwanym momencie i z najmniej oczekiwaną osobą. Rewelacyjne kreacje Jacka Nicolsona i Diane Keaton. W ogóle mnie zachwyciła Diane, a szczególnie jej śmiech/płacz w drugiej połowie filmu. Film można oglądać całą rodzinę czy z ukochaną osobą, generalnie polecam film, bo jest zabawny. Taki odstresowywacz.

Moja ocena: 7/10

Jądro Ziemi (2003)

Na Ziemi zaczynają dziać się różne, niepokojące rzeczy. Nagle umiera kilkanaście osób z rozrusznikami serca, ptaki zaczynają trącić orientację w leci, burze są coraz częstsze i coraz gwałtowniejsze. Ludzie są zaniepokojeni. Niedługo po tym geolog Jose Keyes odkrywa, że jądro Ziemi przestało się kręcić, co powoduje, że pole magnetyczne Ziemi słabnie, a za rok przestanie w ogóle istnieć i wtedy cała Ziemia spali się od promieni słonecznych. Tak się szczęśliwie składa, że na pustyni, afroamerykanin Dr Edward Brazleton opracował niesamowite rzeczy. Tzn. maszynę, która potrafi zrobić dziurę średnicy ok. 4 metrów skale a także ‘niemożliwium’, czyli materiał, który w coraz to wyższej temperaturze staję się coraz to odporniejszy. I tak geolog, wynalazca i czworo innych ludzi wyruszają w głąb Ziemi. A po co? A wymyślili sobie, że zdetonują w środku duuuuuuuuużą ilość ładunku atomowego i to ‘cudownie’ ruszy jądro Ziemi.

No cóż, film… jest niższych lotów. Ogromna tu ilość nieścisłości, nielogiczności, niemożliwości. Samym absurdem jest już podróż w głąb Ziemi, czy chociażby wyobraźnia reżysera, co do tego, co we wnętrzu naszej planety się znajduje. Mnie osobiście bardzo zniechęciło, jeśli można tak to nazwać to, iż nasi naukowcy wyruszają powiedzmy to tak ‘na górze’… a wracają również na górze – o ile mnie pamięć nie myli, to spadać do góry nie można? Nie wiem, może nie uważnie oglądałem… Jestem na nie. Film był średni, efekty takie sobie, aktorstwo niskie… Sam pomysł może nawet dobry, ale wykonanie tragiczne.

Moja ocena: 3/10

Ja, Irena i Ja (2000)

Kolejna komedia z Jim’em Carrey’em w roli głównej. Charlie wiódł pełne szczęścia życie ze swoją zona, jednak ona go zostawił wraz z trójką dzieci. Mężczyzna się załamał i przez wiele lat w jego umyśle rosło jego alter ego. Wychodzi ono na świat, jako Hank – kompletne przeciwieństwo Charlie’go. Pech sprawia, że Charlie pozna śliczną Irene, która jest w opałach. Charlie będzie musiał stoczyć walkę z własnym umysłem, aby pokonać Hanka a jednocześnie zdobyć serce Irene.

Cały film to podróż przez USA i ciągłe zamiany ról z Charlie’go na Hanka i odwrotnie. Dziwaczne, czasami wręcz okropne miny Carrey’a są na porządku dziennym, do tego dochodzi jeszcze Renee Zellweger i powstało właśnie takie coś. Nie podobało mi się. Za dużo było tu nudny, to, co miało śmieszyć nie śmieszyło. Właściwie to pozytywów w tym filmie nie znalazłem. Mimo, że lubię Renee, to ona też wypadła tu blado. A Carrey jak zwykle miał okazję popisać się swoimi ‘przezabawnymi’ i ‘przekomicznymi’ minami…, ale czy kogoś one jeszcze śmieszą? Nie polecam filmu, chyba, że ktoś się kocha w Jim’ie Carrey’u. Dwójeczkę daję tylko za Renee.

Moja ocena: 2/10

Jak w niebie (2005)

Agentka Dawida, głównego bohatera znajduje mu doskonałe mieszkanie w San Francisco. Mężczyzna wprowadza się, jednak niedługo po tym jego dom odwiedza kobieta, Elizabeth, która twierdzi, że mieszkanie należy do niej. Chwile potem znika. Następnego dnia pojawia się ponownie, po czym znów znika. Dawidowi wydaje się, że jest chory czy ma przywidzenia. Ale historia jest dużo bardziej skomplikowana. Dawid wraz z Elizabeth postanawiają wyjaśnić, kim jest a także, co wydarzyło się w jej życiu.

Historia miła, ciepła, ale już niejednokrotnie filmowana. Oczywiście dorzucono kilka nowych elementów, ale schemat jest ten sam – poznają się, zakochają się i będzie happy end. Nie powiem żeby mnie ten film aż tak bardzo nudził, – bo tego nie robił, jednak trochę w oczy rzuca się brak emocji, brak uczuć w całym filmie. Wszystkie sceny są ot, takie sobie, i nawet główni bohaterowie, mimo że mówią, że się kochają i w ogóle to wygląda to jakoś szarawo. Film można obejrzeć, ale tylko w towarzyskie – kogoś bliskiego, lub większym.

Moja ocena: 7/10

Piękny umysł (2001)

Biografia genialnego matematyka Johna Forbesa Nasha. Historia rozpoczyna się, gdy młody Nash jest u progu swojej kariery. Przybywa on na Uniwersytet Princeton, aby rozpocząć matematyczne studia podyplomowe. Nie uczęszcza jednak na zajęcia, gdyż uważa, że książki ograniczają jego wiedzę. Wraz ze swoim lokatorem, Charlesem, spędza czas w pokoju na obmyślaniu teorii, która mogłaby mu pomóc zdobyć staż w jak najlepszej uczelni. I tak oto, genialny umysł Nasha obmyśla teorię, która pozwala mu na dopięcie celów. Mijają lata, sława Johna nie gaśnie. Otrzymuje on prestiżowe stanowisko naukowca i wykładowcy najlepszej wyższej szkoły nauk ścisłych w Stanach Zjednoczonych - Massachusetts Institute of Technology. Tam także poznaje Alicie Larde, swoją przyszłą żonę. John dostaje również propozycję pracy dla rządu USA – ma być szpiegiem, który będzie szukał tajnego kodu w czasopismach amerykańskich. Jednak z biegiem lat, zarówno studenci jak i najbliższa mu kobieta zauważają, że coś jest nie tak.

John choruje na schizofrenię, ląduje w szpitalu psychiatrycznym i zostaje poddany ciężkiej terapii. Silna, zdeterminowana Alicia postanawia pozostać przy mężu i wspierać go w trudnych chwilach. Po terapii, John przyjmuje tabletki, dzięki czemu staje na nogi, czuje się coraz lepiej. I tutaj kolejne przeszkody, leki mają swoje skutki uboczne – hamują one zarówno twórcze myślenie matematyka jak i jego popęd seksualny. John, Alicia i jego doktor postanawiają przezwyciężyć chorobę bez udziału leków. Nash ma przebywać wśród ludzi, wykładać na uczelni. Udaje mu się to. Choroba nie jest już tak silna, jednak trzy wyimaginowane przez niego postacie – sublokator Charles, jego siostrzenica, Marcee, a także pracownik Rządu USA, William Parchem stale są przy Johnie, jednak ten ich ignoruje. W 1994 roku, za swoje zasługi dla matematyki John Forbes Nash otrzymuje nagrodę Nobla, podczas ceremonii wygłasza przepiękną mowę o miłości, skierowaną do swojej żony, Alicii.

Jestem oczarowany tym filmem. Mógłbym go oglądać, co najmniej raz w miesiącu. Poruszający, głęboki i przede wszystkim doceniony – otrzymał 4 Oscary i wiele wiele innych, prestiżowych nagród. Cały film jest do pewnego momentu dla nas zagadką, a mianowicie oglądając, myślimy, że wszystko, co widzimy to normalnie napisana, sfilmowana biografia jakiegoś tam matematyka, jednak od połowy filmu dowiadujemy się, że większość widzianych wcześniej scen to zmyślony, sztuczny świat mózgu Johnego Nasha. Doskonały scenariusz, piękna muzyka, dobrzy aktorzy. Obraz ma także dużą skalę czasową, zaczyna się w roku 1947, a kończy już w 1994. Jak już wspomniałem jestem zachwycony i polecam każdemu ten film! Bo warto!

Moja ocena: 10/10

Pakt milczenia (2006)

Historia 4 studentów, którzy są potomkami rodzin z Ipswitch, posiadają oni nadludzkie Moce. W wieku 18 lat tych Mocy przybywa. Jednak nie jest tak pięknie jak wygląda, nadużywanie mocy może prowadzić do uzależnienia, a uzależnienie ma to do siebie, że używamy czegoś za dużo. W tym przypadku zbyt częste używanie mocy prowadzi do nadmiernego starzenia się. Studenci zawali tytułowy Pakt, który zakłada, że nikomu nie wyjawią swojej tajemnicy. Jednak wszystko komplikuje się, gdy w mieście osiedla się 5 z potomków, uzależniony i opanowany przez Moce. Caleb, Pogue, Reid i Tyler muszę stawić czoło Chase’owi, na szczęście dla nich Caleb jest bliski osiągnięcia pełnoletniości. Do całej sprawy zamieszane zostają jeszcze dziewczyna Pogue, Kate i nowa uczennica, która wpadła w oko Caleb’owi – Sarah.

Hmm… co by tu powiedzieć. Arcydzieło to, to nie było, chociaż aż tak strasznie to się nie nudziłem. Taka typowa, amerykańska produkcja, odskocznia od codziennej nudy. Można obejrzeć, ale jak mówię – nadmiernego zachwytu nie ma. Scenariusz nawet podobny do Fantastycznej Czwórki – 5 osób o nadludzkich mocach i jedno z nich przechodzi na złą stroną. No cóż… - wybór należy do Was, ale ja nie żałuję, że oglądnąłem :)

Moja ocena: 7/10

Organizacyjnie.

Jak pewnie większość z Was zauważyła od kilku dni na blogu jest nowy szablon. W okresie świąt dorzucę jeszcze kilka ozdobników, a potem będzie już tak jak teraz widać.

Doszło także kilka nowych podstron - dokładnie trzy. Pierwsze, to alfabetyczny podział ocenionych filmów, druga to podział filmów według lat, w których powstały i w końcu trzecia - kontakt ze mną.

Pozdrawiam wszystkich, i niech moc filmu będzie z Wami! :)

To nie jest kolejna komedia dla kretynów (2001)

W pewnym liceum dzieją się różne intrygujące rzeczy, spotykają się różne intrygujące postacie. Główny wątek to zakład najpopularniejszego chłopaka w szkole z kolegami, że ten podbije serce największego dziwadła w szkole. Los trafia na dziewczynę o imieniu, Janey, która jest artystką, nosi okulary, ma włosy spięte w kucyk i zawsze poplamione spodnie farbą (i co w niej z dziwadła?). W szkole są inne dziwadła, między innymi bliźniczki syjamskie zrośnięte głowami, podstarzała babcia, która nigdy się jeszcze nie całowała czy, oczywiście jak w każdym amerykańskim liceum, puste, różowe cheerliderki. Są także chłopcy, który planują stracić dziewictwo przed wakacjami – coś Wam to przypomina?

Tak! To właśnie parodia komedii, czy tam parodia parodii. Kolejny film wyśmiewający inne filmy – w tym przypadku filmy młodzieżowe. Doszukamy się tu znanych wątków z filmów takich jak: „Szkoła uwodzenia”, „American Pie”, „American Beaty”, „Cała ona”, „Zakochana złośnica” i inne… W sumie to ja nie wiem, po co ja to oglądnąłem. Chyba z nudów. Bo na samo słowo parodia czuję, ze ciekawie może nie być. Wszystkie parodie, które do tej pory oglądałem były obleśne i niesmaczne. Tu było tak samo. Było kilka ciekawych – o przepraszam – śmiesznych scen. Mnie osobiście bardzo śmieszyła scena, gdy jednak z dziewcząt na imprezie mówi, że ta druga ma taki sam strój jak ona – a obie panie były nago. Ogólnie rzecz biorąc, można obejrzeć, jeśli ktoś lubi, jeśli ktoś chce się pośmiać.

Moja ocena: 4+/10

Richie Milioner (1994)

Historyjka o chłopcu, który ma wszystko. Prawie. Richie jest spadkobiercą wielomilionowej fortuny swoich rodziców. Miesza, wraz z nimi, w wielkiej rezydencji, większej niż nie jedna wioska. Ma tam wszystko – własny McDonalds, kolejkę górską, pola do przeróżnych gier… Jednak nie wszystko jest takie piękne. Przyjaźni nie da się kupić. Richie poznaje nowych znajomych, z tzw. niższych sfer. Początkowo są oni negatywnie do niego nastawieni. W międzyczasie jeden z pracowników firmy ojca Richiego chce przejąć ich wielką fortunę. Najpierw podkłada bombę w samolocie, w którym miała lecieć cała rodzina Rich, jednak szczęśliwym trafem młodzieniec z niego wysiada i tym samym krzyżuje plany złego van Dough’a. Państwo Rich rozbijają się nad oceanem, a Richie wraz z nowymi przyjaciółmi postanawia zająć się firmą i odnaleźć rodziców.

Dobra komedia do oglądnięcia w gronie rodzinnym. Nie jest to oczywiście szczyt geniuszu itp. tylko prosta komedia dla całej rodziny. Oczywiście zawiera także jasne i klarowne przesłanie – nie wszystko można kupić za pieniądze. Kolejna, dobra rola Macaulay’a Culkin’a, znanego wszystkim z filmu „Kevin sam w domu”. Polecam na rodzinne, niedzielne seanse.

Moja ocena: 5/10

Ludzkie dzieci (2006)

Jest rok 2027. Od 19 lat ludzie na świeci tylko odchodzą. Odchodzą, umierają a nie rodzą się nowe stworzenia. Rasa ludzka popadła w bezpłodność i zbliża się ku wymarciu. Wszelkie miasta obumarły, pozostał jeszcze Londyn. Władze Wielkiej Brytanii ogłosiły, że każdy obcokrajowiec jest imigrantem. Zaczynają się masowe deportacje. Film zabiera nas w podróż przez zatracony świat, który powoli sam się zgładza. Bohater – Theodore Faron – dzięki swojej byłej żonie poznaje dziewczynę, która jako pierwsza od wielu lat jest w ciąży. Jednak pech sprawa, że jest ona imigrantką. Theo zdobywa nielegalne papiery dziewczynie i chce ją zawieźć do lekarzy, aby ci mogli zbadać, dlaczego jej akurat się udało. Jednak nie będzie to takie łatwe, gdyż ulice, domy i całe miasta wyglądają jak podczas wojny, wciąż słuchać strzały, wybuchy…

Obraz… co najmniej przerażający. I pomysł! W końcu coś nowego. Dużo scen przypomina sceny z filmów o I czy II wojnie światowej. Ciekawie także zrobiono ujęcia kamery – podąża ona za bohaterem, dzięki czujemy się tak jakbyś uczestniczyli w tym dramatycznym filmie. Polecam obejrzeć ten, choćby ze względu, że w końcu to ‘coś’ nowego. Mnie tylko nie zadowoliło zakończenie… było takie nijakie, tak jakby nie wykorzystano potencjału filmu… Ale może tak miało być? Nie mniej jednak, polecam.

Moja ocena: 8/10