„Oszukana” od samego początku wzbudziła moje zainteresowanie. Oczywiście głównie przez Angelinę Jolie, jednak sam temat, fakt, że jest to historia oparta na autentycznych wydarzeniach oraz Clint Eastwood na stanowisku reżysera były kolejnymi plusami, które zachęcały do obejrzenia. I nie zawiodłem się, ani trochę.
Bohaterką filmu jest Christine Collins (Angelina Jolie), której zaginęło dziecko. Syna Waltera (Gattlin Griffith) zostawiła samego w domu, gdyż pilnie musiała pojawić się w pracy. Po powrocie, ukochanego dziecka już nie zobaczyła. Policja zobowiązuje się odnaleźć chłopca i rzeczywiście – po pięciu miesiąca hucznie zostaje ogłoszone, że Walter Collins został odnaleziony. Niestety, Christine twierdzi, że to nie jej syna odnaleziono. Kobieta stara się nagłośnić błąd policji oraz odnaleźć syna – tym samym wypowiada wojnę korupcji i zakłamaniu ówczesnej władzy.
Eastwood stworzył film długi, emocjonujący i wciągający. Podobnie jak w „Australii” Luhrmanna mamy tu kilka momentów, które śmiało mogłyby pretendować do bycia właściwym zakończeniem. W ogóle (po raz kolejny) nie przeszkadzał mi ten zabieg. Dobry film powinien trwać długo, a jednocześnie owa długość – poprzez ciekawą i dobrą fabułę - nie powinna przeszkadzać. I rzeczywiście tak było, a po właściwym zakończeniu czułem się w pełni usatysfakcjonowany, ale jednocześnie lekko smutny i przygnębiony.

„Oszukana” to film dołujący, który może wywoływać krótkotrwałe stany depresyjne tj. może powodować, że momentami zachce nam się po prostu rozpłakać. Nie będę ukrywał, że niejednokrotnie uroniłem łzę. Ból matki po stracie syna jest wyczuwalny oraz wpływa na nas w znacznym stopniu. Krzyk, lament i łzy Angeliny Jolie naprawdę poruszają, wydają się autentyczne i prawdziwe. Równie szalenie ważna i szokująca jest historia opowiedziana przez małego chłopca mniej więcej w połowie filmu. Nie zdradzę, o czym mowa, gdyż owy moment w filmie ma znaczący wpływ na dalsze sceny oraz zakończenie. To właśnie wtedy „Oszukana” staje się nie tylko filmem o matce, która szuka syna, ale wielowymiarową i wielowątkową historią, której odbiór wcale nie będzie tak łatwy i prosty.
Angelina Jolie jednocześnie zaszkodziła i pomogła temu filmowi. Z jednej strony aktorka, która nie schodzi z okładek tabloidów i ust całego świata mogła wydać się nierealna i mało autentyczna w tej roli. Widzowie mogliby mieć trudność w zapomnieniu o tym wszystkim, czego naczytali się w gazetach i uwierzeniu w wiarygodność Jolie. Z drugiej strony swoją popularnością na pewno przyciągnęła trochę widzów do kin. Ja nie miałem żadnego problemu w zapomnieniu o całym świecie i zatraceniu się w ukazanym mi filmowym świecie. Dla mnie Angelina była prawdziwa i autentyczna – szczególnie zważywszy na fakt, że sama jest matką – ma szóstkę dzieci (troje swoich, trochę adaptowanych). Cały czas też mam w pamięci jej genialną rolę w „Przerwanej lekcji muzyki”, za którą dostała Oscara. Tym razem była tylko nominowana, w pełni zasłużenie. Już rok temu niesprawiedliwie pominięto ją przy rozdawaniu nominacji – rola w „Cenie odwagi” to kolejny, jasny punkt w jej karierze. Wierzę, że teraz będzie brała jak najwięcej podobnych roli i w końcu odbierze drugiego Oscara w swojej karierze. W chwili obecnej aktorka przygotowuje się do zdjęć w filmie „Salt”, gdzie u jej boku zagra polak, Daniel Olbrychski. Jolie wcieli się w agentkę CIA.

Wracając do „Oszukanej” – widzę same plusy. Porywający scenariusz, świetna reżyseria, realistyczne kostiumy, scenografia i charakteryzacja oraz przepiękne zdjęcia i poruszająca muzyka. Clint Eastwood po raz kolejny pokazuje, że zna się na rzeczy i jest reżyserem wybitnym. Szkoda tylko, że Amerykańska Akademia Filmowa w tym roku kompletnie pominęła jego dwa, ważne filmy – „Oszukaną” (3 nominacje) oraz „Gran Torino” (zero nominacji, Eastwood stwierdził, że to ostatni film, w którym zagrał, a teraz zajmie się tylko reżyserią). Uważam jednak, że jego stanowisko w historii filmu zostanie zweryfikowane przez czas, a Eastwood będzie ceniony jeszcze przez dziesiątki lat, podobnie jak Stanley Kubrick (12 nominacji) czy Alfred Hitchcock (5 nominacji), którzy tak naprawdę docenieni zostali dopiero długo po swojej śmierci.
Podsumowując, „Oszukana” Clinta Eastwooda to jeden z najważniejszych i najlepszych filmów roku 2008, piękny, poruszający dramat z bardzo ważną i dobrą rolą Angeliny Jolie. Bardzo, bardzo polecam każdemu, bo to naprawdę niesamowity film!
Moja ocena: 10/10