Gdy Ania Dąbrowska zgadza się na napisanie i zaśpiewanie piosenki do filmu to są dwie możliwości: albo jest on bardzo dobry, albo zapłacono jej dużo pieniędzy. Postanowiłem się przekonać jak jest z filmem „Nigdy nie mówi nigdy”, do którego powstała piosenka o tym samym tytule sygnowana przez artystkę.
Bohaterką filmu jest Ama - co to za imię w ogóle jest?! - (Anna Dereszowska) – zajmuje się ona wyszukiwaniem odpowiednich ludzi na najwyższe stanowiska. Tzw. Łowieniem głów. Jest w tym perfekcyjna i dokładna. Drugą sprawą jest fakt, że Ama chce mieć dziecko poprzez zapłodnienie In vitro, ale nie do końca jej to wychodzi. Podczas jednej z rozmów kwalifikacyjnych poznaje Marka (Jan Wieczorkowski), z którym idzie do łóżka.
Przede wszystkim Dereszowska nie poradziła sobie ze swoją rolą. Niby miała być zła, ale jakoś tak nie do końca się jej udało. Cała ta bajeczka była strasznie nijaka i wątła. Znów wszyscy byli bogaci, utalentowani, piękni i och-ach. Zupełnie nierealne jak na polskie warunki. Na szczęście plakaty promocyjne nie zawierały sloganów „Najlepsze coś roku”. Tym razem mieliśmy pytanie „Czego naprawdę chcą kobiety?”. W filmie tym nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie.

Średnio mi się podobało, jest to bardziej film obyczajowy niż komedia (jakakolwiek, ni to romantyczne, ni śmieszne). Jedynym plusem, jest wspomniana przeze mnie na samym początku piosenka przewodnia Ani Dąbrowskiej. Ale tę można posłuchać, zamiast oglądać cały film. I tak też zróbcie.

„Oszukana” od samego początku wzbudziła moje zainteresowanie. Oczywiście głównie przez Angelinę Jolie, jednak sam temat, fakt, że jest to historia oparta na autentycznych wydarzeniach oraz Clint Eastwood na stanowisku reżysera były kolejnymi plusami, które zachęcały do obejrzenia. I nie zawiodłem się, ani trochę.

Kym (Anne Hathaway) opuszcza klinikę odwykową, aby móc wziąć udział w weselu swojej siostry, Rachel (Rosemarie Dewitt). W domu zmieniło się wiele, a odwyk bohaterki to temat tabu. Wszyscy udają, że jest dobrze, jednak tak naprawdę każdy boi się o to, do czego może być zdolna Kym. W końcu jednak przyjdzie moment, że granica zostanie przekroczona, a pozory przestaną być pozorami. Wszystko zmierza do jednej wielkiej kłótni. Bo jakby się zdawało, to wcale nie Kym jest tą nienormalną i nieprzewidywalną – wręcz przeciwnie – w całej tej rodzinie, to ona jest najbardziej zwyczajna.

Na polskie kino narzekam już od kilku lat. Owszem, czasem zdarzają się dobre filmy, ale jest to tak rzadkie zjawisko, że prawie niezauważalne. Tym bardziej, już na wstępie zaznaczę – oto film z Polski, który mi się podobał!
Historia młodego chłopca i jego chorej matki. Gdy Paweł (Adam Werstak) dowiaduje się, że lekarze nie mogą nic już zrobić, aby pomóc jego rodzicielce postanawia wyruszyć do Częstochowy, aby pomodlić się do Matki Boskiej Częstochowskiej. Paweł chce dosłownie pobiec tam, mimo, że to aż 350 kilometrów. Wraz z nim wyrusza nauczyciel w-fu, alkoholik (Robert Więckiewicz), który właśnie przez alkohol może zostać wyrzucony z pracy. Ich podróż będzie długa, męcząca i dramatyczna, a jej przebieg będzie śledzić cała Polska, za sprawą zaprzyjaźnionej reporterki, Anny (Beata Kawka).
Bohaterem filmu jest chłopiec, Stefek oraz jego siostra, Elka. Mieszkają z matką w małym miasteczku. Ich życie można określić, jako dziwne. Stefek codziennie obserwuje swojego ojca na stacji kolejowej. Ojca, który zostawił rodzinę i odszedł do innej kobiety. Chłopiec nie może się z tym pogodzić i zrozumieć, dlaczego. Stosuje różne sztuczki, aby wpłynąć na ojca i jego los. Gdy jego plan będzie już w pełni dopracowany „zmusi” ojca, aby „odwiedził” ich matkę. W międzyczasie Elka ma rozmowę o prace.
Z pozoru zwyczajny makler sprzedający ogromne urządzenia do robienia zdjęć UV, Chris Gardner (Will Smith) nie ma prostego życia. Nie dość, że owe urządzenie nie jest wcale najbardziej pożądanym obiektem w szpitalach, a jest to jego jedyny sposób na zarobienie pieniędzy, to jeszcze w domu non stop kłóci się z żoną, popada w długi, a na wychowaniu ma jeszcze syna, który musi uczęszczać do przedszkola, a za to zapłacić też trzeba. Chris cały czas stara wyciągnąć rodzinę z dołka finansowego. Wkrótce jednak po kolei wszystko się wali, żona odchodzi od Chrisa, traci on mieszkanie. Jednak na horyzoncie pojawia się możliwość poprawy sytuacji – rozmowa kwalifikacyjna, szkolenie… czy się uda?
Niemcy, czasy przed upadkiem muru berlińskiego. Wybuchają zamieszki, Alex zostaje złapany, spałowany i zabrany przez policję. Wszystkiemu przygląda się jego matka, Christine. Niestety, kobieta nie wytrzymuje tego i dostaje zawału. Policja, ze względu na matkę, wypuszcza Alexa. Christine zapada w śpiączkę, która trwa bardzo długo. Mur berliński zostaje zburzony, w Niemczech nastają wielkie zmiany, NRD łączy się z RFN. Po kilku latach kobieta się budzi, ale lekarz oznajmia, że nie może się ona w ogóle denerwować, gdyż kolejnego zawału już nie przeżyje. Święcie przekonana, że jej śpiączka trwała zaledwie kilka miesięcy, nadal wierzy, że jest przed upadkiem muru, że żyje w starym NRD. Alex, aby nie denerwować matki i nie stwarzać jej stresu postanawia odbudować świat z przed kilku lat w jej własnym pokoju. Do domu wracają stare meble, stare gazety, Alex wraz z kolegą nagrywają wiadomości stylizowane na lata przed 1989. Wszystko po to, by kochana matka żyła w spokoju.
Do małego polskiego miasta – Konina – przyjeżdżają chińczycy. Mają zamiar zrealizować tutaj smutny film o miłości pt. „Smutny wiatr w trzcinach”. A dlaczego wybrali akurat Polskę? Chodzą słuchy, że nasz kraj jest ponury i przygnębiony, a Polacy są samotni, co idealnie wpisuje się w wizję reżysera. I tak chińczycy organizują casting na statystów do filmu. Zostaje przyjętych kilka osób i to ich losy poznajemy przez prawie dwie godziny. Są to rzeczywiście pesymistyczne i ponure historie. Głównym wątkiem, prócz kręcenia filmu jest historia Bożeny i Romka. Kilka lat temu Romek opuścił Bożenę i ich dziecko, po czym dziś wraca i chce na nowo odbudować ich związek. Ta jednak ma już męża, czy stanie to na przeszkodzie?
