Film jednego aktora… znowu.
Rafi Gardet (Uma Thurman), kobieta koło czterdziestki poznaje przystojnego Davida (Bryan Greenberg). Jednak bohaterka sama nie wie czy dobrze robi, bo chłopak jest 13 lat młodszy od niej. Konsultuje to, ze swoją terapeutką, Lisą Metzger (Meryl Streep). Nieoczekiwanie oczekuje się, że David jest synem Lisy. Jaka będzie reakcja całej trójki?
Jak już na wstępie napisałem, film ten całkowicie należał do jednego osoby. Była nią niesamowita i nieprzerwanie od kilkunastu lat zjawiskowa Meryl Streep. Rekordowo nominowana do Oscara aktorka (15-krotnie, dwa zdobyte) błyszczy w każdym filmie. Tym razem postanowiła sprawdzić się w komedii romantycznej. Wyszło to różnie. Sama aktorka była jak zwykle genialna, jednak całość nie wciąga, nie bawi i nie śmieszy. Na nasze nieszczęście scen najlepszych – tych z Meryl – nie jest za dużo.
Twórcy starali się być oryginalni, jednak nie do końca wyszło. Uma Thurman złą aktorką nie jest, jednak nie do końca sprawdziła się w tej konwencji. Pozostali aktorzy podobnie, całość podtrzymywała tylko i wyłącznie wspaniała Meryl.
Ja mimo wszystko nie żałuję seansu. Każdy film z Meryl jest godny obejrzenia, nawet jeśli zagrałaby w dziesiątej części „Strasznego filmu”.

Różne aspekty decydują o tym, że obejrzę dany film. A to znana bądź ulubiona aktorka czy aktor, a to reżyser, zwiastun czy też opis fabuły. W przypadku „Ocalonych” zaciekawiła mnie fabuła oraz chwalona tam i tu Anne Hathaway.
Znowu przylecieli, można by stwierdzić. Bo Ziemia się wcale nie zatrzymała, tylko Ziemię nawiedzili kosmici. Przybyli w cudowanie zielono-niebiesko-czarnych kulach, które rozrzucone zostały po całej planecie. Największa z nich wylądowała oczywiście na Manhattanie w nowojorskim Central Parku. Z kuli wychodzi Klaatu, który przybrał ludzką formę (Keanu Reeves). Klaatu i jego ekipa przybyli z pewną misją.
Macie dość już hollywoodzkich blockbusterów? Najeżonych akcją i efektami banałów? A może wielkie, pompatyczne dramaty również was nudzą? Potrzebujecie czegoś spokojnego, prostego, ale miłego? Zatem „Smart People” może być tym, czego szukacie.
Film „Sierociniec” obejrzałem przy okazji
Drugi film o Człowieku Nietoperzu w reżyserii Christophera Nolana już kilka dni po premierze uznano kultowym. Oczekiwania były ogromne. Najpierw dostaliśmy emocjonujący i świetny „
Nie można mówić o pełnym realizmie w filmie fantastycznym, będącym ekranizacją komiksu i opowiadającym o superbohaterze – jednak mimo, to „Mroczny rycerz” to film najbardziej rzeczywisty z tych nierzeczywistych. Całość jest niesamowicie epicka, ciężka i trudna. I mimo tego wszystkiego, nie zabrakło kilku akcentów humorystycznych, które oczywiście wprowadza postać Jokera. Postać przerażająca i nieobliczalna, ale mimo to czasami zabawna, a już na pewno intrygująca. Ciekawie również pokazana została dwoistość przedstawionego świata. Wszystko i wszyscy mają tu swoją dobrą i złą stronę. Nawet Batman – Mroczny rycerz czy Harvey Dent, zwany Białym rycerzem, który zmieni się w wiadomo, kogo. Jedyna postać, która od samego początku charakteryzuje się jednym i tym samym usposobieniem, jest Joker. Zawsze brutalny, nieobliczalny, psychiczny. Nie ma w nim cienia dobroci.
Celowo chwaląc twórców i aktorów nie wspominam o nim. Heath Ledger. Postać, jaką wykreował już na zawsze przejdzie do historii kina. I wcale nie, dlatego, że tragicznie zmarł, tylko, dlatego, że była tak genialna i cudowna. Heatha znałem z „Tajemnicy Brockeback Mountain” oraz „Nieustraszonych Braciach Grimm”, już tam widać było, że nie jest to zwykły aktor. To, co pokazał w „Mrocznym rycerzu” to czysta esencja talentu i kunsztu aktorskiego. Przed premierą wszyscy twierdzili, że Ledger nawet nie zbliży się do tego, co pokazał Jack Nicholson w „
Warto zauważyć, że większość scen wykonano bez użycia komputera i jego technik. Tu nawet wybuchający szpital rozwalono naprawdę, a nie za pomocą komputera. Nieziemski był również montaż. W końcu pościgi były widoczne i zapierające dech w piersiach – oszałamiająca prędkość nie powodowała zawrotów głowy, ponieważ reżyser nie bawił się kamerą, tak jak robiono to w wielu innych filmach. Koniec końców dochodzę do efektów specjalnych, a te, mimo, że w filmach akcji są ważne, nie były główną atrakcją. Sześć scen nakręcono przy użyciu technologii 





Gotham City to miasto pełne mroku, niebezpieczeństw i skorumpowanej policji. Rządzi w nim mafiozo Carl, jednak szybko zostaje pogromiony przez nowego złoczyńcę, Jokera (Jack Nicholson). Zwariowany osobnik, który traktuje wszystko i wszystkich, jako dobrą zabawę. Dla niego nie ma granic, potrafi zabić zarówno kogoś obcego jak i kogoś ze swoich kompanów. Jednak Joker na swojej drodze spotka potężnego przeciwnika, postać, która stanie w obronie całego miasta Gotham. Jest nim Batman, Człowiek Nietoperz, pod którego maską kryje się multimilioner Bruce Wayne (Michael Keaton). Bohater ma u swojego boku wiernego lokaja Alfreda (Michael Gough) oraz zafascynowaną Batmanem dziennikarkę, Vicki Vale (Kim Basinger).
Bohaterem filmu jest Will (Ryan Reynolds), młody ojciec, który opowiada na noc córce (Abigail Breslin) skomplikowaną opowieść. Właściwie jest to krótki zarys jego życia od czasów ukończenia studiów do dnia obecnego. Will przeniósł się do Nowego Jorku w celu pomocy w kampanii Bila Clintona. Głównym tematem jego historii i życia są trzy kobiety. Każda z nich odegrała znaczącą rolę w życiu bohatera, a jedna jest matką dziewczynki. Maya ma za zadanie odgadnąć, która to. Czy pierwsza miłość Willa, Emily (Elizabeth Banks)? A może koleżanka z pracy, która pomagała mu przy kampanii, April (Isla Fisher)? Czy w końcu Summer (Rachel Weisz), niezależna i ambitna dziennikarka?
Ken (Brendan Gleeson) i Ray (Colin Farrell) to dwaj zabójcy, którzy po nieudanej robocie zostają wysłani do Belgii, do malowniczego miasteczka Brugia. Ken, spokojny i zrównoważony, napawa się pięknymi widokami i zwiedza okolice. Ray przeciwnie, jest wręcz zdegustowany miejscem zesłania i zamiast odwiedzać kościoły i wieżyczki woli iść się zabawić. Poznaje miejscową piękność - Chloe (Clémence Poésy), z którą romansuje. Jednocześnie musi sobie poradzić z jej chłopakiem, skinheadem. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze wspólne imprezy z kręcącym surrealistyczny film, amerykańskim karłem. Finał będzie jednak dużo bardziej zaskakujący, zarówno dla Kena jak i Ray’a.
Bohater filmu, Ben Campbell (Jim Sturgess), kończy właśnie jedną szkołę i chciałby studiować na Harvardzie. Niestety, aby tak się stało potrzebne jest mu stypendium – ewentualnie pieniądze. A i jedno i drugie jest trudne do zdobycia. Niemniej jednak, bohater próbuje. Za namową profesora, Micky’ego Rosa (Kevin Spacey) dołącza do kółka genialnych matematyków. I bynajmniej nie jest to kółko, w którym uczniowie wymieniają się poglądami czy rozwiązują zadania. Wspólnie z profesorem zajmują się ‘oszukiwaniem’ w grę, w Polsce popularnie nazwaną 21. W zwykłe dni, Ben jest normalnym uczniem, natomiast w weekend staje się demonem gry, wkracza do Las Vegas i co tydzień jest, kim innym. Jednak los nie do końca będzie taki łaskawy…