Oryginalny tytuł: Buried | Reżyseria: Rodrigo Cortés Waiting for the End?

Buried Film ten miał prawdopodobnie najbardziej klimatyczny trailer tego roku, a może i dekady (tak moi kochani, dekada kończy się dopiero teraz, jest to przedział czasu 2001-2010, a nie jak rok temu wszyscy stwierdzili 2000-2009). Właściwie to za dużo na nim widać nie było, więcej słuchać.

Bo o to nasz bohater (Ryan Reynolds) został pojmany i zakopany żywcem w drewnianej trumnie. Ma zapalniczkę i telefon komórkowy. Jest zasięg. Okazuje się, że wcale nie tak łatwo jest powiadomić kogokolwiek, że jest się w trumnie, mało, kto wierzył mu w to. A rodzina jak na złość nie odpiera. Co robić, jak się uratować?

Naprawdę miałem wielką ochotę na film i gdy w końcu go obejrzałem – jestem lekko rozczarowany. Po kolei. Na początku jest klimatycznie i daje nadzieję na całkiem udany seans – niestety, z biegiem czasu oraz ujawnieniem motywu, przez który bohater znalazł się w trumnie przestało mi się już podobać. Ale to tylko, dlatego że nie lubię już tego tematu i mam dość czegokolwiek na ten temat (kto mnie czyta, powinien skojarzyć o czym mówię, a kto nie, to będzie miał niespodziankę podczas oglądania filmu). Również były pewne problemy z utrzymaniem tempa… w pewnym momencie powiało nudą. I to tak całkiem mocno. Dopiero pod koniec udało się przywrócić odpowiednie tempo – a zakończenie – zapunktowało u mnie. Było bardzo fajne i przewrotne.

Buried

Zaskoczył mnie również sam Ryan Reynolds. Miałem wątpliwości czy podoła – w końcu przez cały film widzimy tylko i wyłącznie go w trumnie. Wszystkie emocje i cała ciężkości filmu została zrzucona na niego. I udało mu się. Niestety, ten rok dla aktorów jest bardzo mocno i nie liczyłbym na jakiekolwiek wyróżnienia, nie mniej jednak od tej roli może się zacząć i mam nadzieję, że lepsi reżyserzy w końcu zaczną go traktować jak dobrego aktora, a nie tylko gagatka do komedii romantycznych. Zagrać to on też potrafi, co udowodnił w tym filmie.

Podsumowując, myślę, że obejrzeć warto. Chociażby żeby się przekonać, co potrafi Reynolds, a także dać się zaskoczyć ciekawym zakończeniem. Ciekawy eksperyment, zabrakło reżyserowi wytrwałości do utrzymania odpowiedniego tempa i przykucia uwagi widza.

Moja ocena: 6/10

Film obejrzałem na niesamowitym telewizorze Philips przy pomocy Blu-Raya również Philipsa – więcej o tym przeczytacie tutaj.

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 31 gru 2010 o 16:33

3 wypowiedzi.

  1. maxcine pisze:

    Nie widziałem, ale z pewnością obejrzę. Nikt nad tym filmem nie pieje z zachwytu, ale każdy poleca więc zobaczyć trzeba. Poza tym lubie tego „gagatka” :).

  2. iss pisze:

    Mnie trailer nie przekonał – kto chciałby oglądać film o facecie w trumnie?

    Ten motyw kojarzy mi się z WTC, w którym Cage leży przez prawie cały film pod gruzami. A to nie był dobry film.

  3. Agniecha pisze:

    filmu jeszcze nie widziałam, ale na dniach mam zamiar go nadrobić. widziałam, że opinie są podzielone więc… intryguje mnie!

    Po nowym roku przeniosłam się na bloggera http://filmy-wedlug-agniechy.blogspot.com

    Wszystkiego dobrego w nowym roku ;*

Skomentuj


*