Oryginalny tytuł: The Back-Up Plan | Reżyseria: Alan Poul What Is Love?

The Back-Up Plan / Plan BNie mam zielonego pojęcia jak niektórzy to robią, ale dla przykładu taka Jennifer Lopez, odkąd postanowiła zostać aktorką, konsekwentnie w każdym filmie gra tę samo rolę. Nie mam również pojęcia, dlaczego za każdym razem mi się to podoba. Może to magia J.Lo?

Zoe (Jennifer Lopez) dochodzi do wniosku, że już na pewno nie znajdzie sobie odpowiedniego faceta, który dodatkowo będzie chciał mieć dziecko w miarę szybko. Postanawia skorzystać z metody in vitro. Pierwsza próba – i voila – oto bohaterka spodziewa się dziecka. Problem w tym, że opuszczając klinikę wpada na mężczyznę, który wyraźnie jest nią zainteresowany. A ona nim. Co teraz, skoro dziecko już w drodze?

Jedna z dwóch komedii romantycznych tego roku, gdzie promowane jest sztuczne zapłodnienie (obok „Tak to się teraz robi”). Nie tak bezczelna i otwarta jak „Tak to się teraz robi” – tam postanowiono bardziej na motyw komedii, w tym przypadku bardziej na romans. Jest subtelniej, co nie znaczy nudniej. Jak już na wstępie napisałem, nie mam pojęcia, co robi Jennifer Lopez, ale ten film mi się po prostu podobał. Był prosty, korzystał z wielu schematów, ale widocznie tak dobrych i utartych, że ja nie mam nic przeciwko.

Love? Dodatkowo – wiecie, że Jennifer Lopez ma 41 lat? No właśnie. Tak wiem, że tam w Hollywood pewnie wydaje mnóstwo pieniędzy, aby wyglądać jak wygląda, ale nadal – olśniewająco. Wracając jednak do jej kariery aktorskiej – mogłaby spasować, owszem, nie najgorzej jej to wychodzi, ale w 2010 miała wydać płytę zatytułowaną „Love?” ale nic z tego nie wyszło. Nikt nie wie, dlaczego. Wiele piosenek wyciekło do Internetu, większość była zachwycająca („Louboutins”, „Hooked on You”, „Everybody’s Girl” i wiele innych), a krążka jak nie było tak i nie ma. Teraz premiera ponoć ma się odbyć w 2011, ale 2011 to będzie powrót popowych gigantów (Britney Spears, Lady Gaga, Beyonce) więc nie wiem jak ona się w tym odnajdzie.

Jeśli jednak chodzi o „Plan B” to podobał się mniej więcej na równi z „Tak to się teraz robi”. No ten drugi miał Jennifer Aniston no, ale… Wydaje mi się, że tak filmy ogląda się nie dla fabuły, a dla danego aktora czy aktorki. No przecież film z Aniston to będę każdy łykać jak leci… Z Lopez pewnie też. Enjoy.

Moja ocena: 5+/10

Wesołych Świąt !

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 25 gru 2010 o 17:16

Skomentuj


*