Oryginalny tytuł: The Lovely Bones | Reżyseria: Peter Jackson Nostalgia Petera

Nostalgia anioła Jak ja to lubię, wręcz uwielbiam, gdy znany, wielki, ceniony reżyser, który nakręci coś wielkiego i bardzo dobrze przyjętego postanawia na zrobienie czegoś kompletnie odwrotnego. Peter Jackson, którego przedstawiać nikomu nie trzeba zrobił bardzo skromny dramat fantasy, z nominowaną trzy lata temu do Oscara Saoirse Ronan, w roli głównej.

Już sam początek jest bardzo niestandardowy. Bohaterka, Susie Salmon (Saoirse Ronan), zostaje zamordowana. My wiemy, przez kogo, jednak jej rodzice nie. Cała fabuła będzie opierała się na tym, iż Susie będzie przyglądać się z nieba postępującemu śledztwu, będzie próbowała zrozumieć, co tak naprawdę się stało, a także w jakiś sposób pomóc rodzicom.

I tak jak rzeczywiście lubię dramaty i to, jak ci znani i poważani próbują je kręcić, tak Peterowi nie do końca wyszło. Zapowiadało się bardzo dobrze, historia, która początkowo została przedstawiona na łamach książki Alice Sobold o tym samym tytule, mogła być naprawdę wciągająca. Jednak Jacksona poniosło. Kompletnie nie podobała mi się warta fantazyjna, część, w której Susie spaceruje po niebie – ta taka bardzo kolorowa i sugestywna. Zepsuło mi to odbiór filmu, wolałbym coś mrocznego i posępnego.

Ale z drugiej strony – bardzo muszę pochwalić wszystkich aktorów. Poczynając od głównej bohaterki, Saoirse Ronan, która już w „Pokucie” pokazała, że jest i będzie wielka, tutaj kontynuuje to wszystko. Mark Wahlberg i Rachel Weisz, którzy zagrali rodziców Salmon również bardzo ładnie oddali emocje, które nimi szargały. Nominowany za tę rolę do Oscara Stanley Tucci również był bardzo dobry, aczkolwiek moim zdaniem bardziej należałaby mu się nominacja za rolę w „Julie i Julia”. I w końcu dochodzimy do Susan Sarandon, która zagrała babcię bohaterki. Mistrzostwo! Oczywiście nikogo nie trzeba przekonywać, jak dobrą aktorką jest Sarandon, jednak warto obejrzeć ten film chociażby dla Saoirse i właśnie Susan.

Nostalgia anioła

Nostalgia anioła” to film dobry, jednak bardzo nierówny i niespójny. Podczas gdy początek jest świetny, tak już po śmierci Susie wszystko się rozpływa. Tak jak życie jej rodziców się załamało, tak cała konwencja w filmie się rozbiła, rozpuściła i przestała być do końca znośna. Zdecydowanie wyciąłbym stąd całe te mnóstwo kolorów i podróże po fantazyjnym niebie. Mamy tu kilka naprawdę dobrych i klimatycznych scen, ale i kilka, które psują ten klimat.

Peterowi Jacksonowi wyszedł film dający się do oglądania, ale na pewno oczekiwania była większe. Być może reżyser spróbuje raz jeszcze nakręcić coś tak skromnego, aczkolwiek zauważalnym jest fakt, że najlepiej mu wychodzą filmy widowiskowe i wielkie. Cóż, nie każdy może, nie każdy powinien. Ale obejrzyjcie.

Moja ocena: 6/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 03 cze 2010 o 15:05

2 wypowiedzi.

  1. lola king pisze:

    Bez wątpienia, scena, w której główna bohaterka lata w zwiewnej sukieneczce i ogromnym kapeluszu, psuje całe widowisko i odbiór filmu. Przecież, dopiero, co została zgwałcona!? W dalszym ciągu, nie mogę dojść do tego, co Jackson chciał nam przez to powiedzieć. Z kreacjami aktorskimi, to akurat, moim zdaniem, różnie było. Tucci i Sarandon – wspaniali, Wahlberg – całkiem niezły, ale Weisz – to istna porażka, aktorka z pewnością, chciałaby wymazać tę rolę ze swojej filmografii. Doceniam fakt, że Jackson chciał spróbować innego gatunku, bardziej skromnego i mniej efekciarskiego, ale nie za to go kochamy :) Pozdrawiam.

  2. szymalan pisze:

    To ja się zwyczajnie podpisuję pod komentarzem Loli King. Jackson mnie bardzo zawiódł i mam nadzieję, że to tylko tzw wpadka przy pracy i następne jego dzieło będzie godne talentu, który stworzył King Konga i LOTRa
    5/10, pozdrawiam

Skomentuj


*