Przy okazji recenzji „Moon” pisałem, iż 2009 był świetnym rokiem dla kina Science Fiction. Oto kolejny film, który udowadnia tę tezę. „Pandorum” jest obrazem na pograniczu Sci-Fi i horroru.
Na tajemniczym statku budzi się dwoje astronautów. Nie wiedzą, dlaczego tu są, gdzie jest reszta załogi i co ogólnie się stało, co doprowadziło ich do obecnego stanu. Z czasem przypominają sobie niektóre informacje, jednak idzie im to bardzo mozolnie… Tymczasem na statku jest ‘coś’. Coś, co nie jest do końca przyjaźnie nastawione… Mężczyznom odnaleźć się i przeżyć pomaga równie tajemnicza kobieta.
Nie jest to arcydzieło. Nie jest to film innowacyjny. Ale jest obraz, który w bardzo fajny sposób powiela już znane schematy, który potrafi zaciekawić i po prostu dobrze się go ogląda. Nie powiem, że od razu wiadomo jak się skończy, jednak z czasem się tego domyślamy.

Film potrafi lekko przestraszyć. Tak jak napisałem, jest on na pograniczu Science Fiction oraz horroru. Tak naprawdę oba te składniki zostały bardzo ładnie wyważone, przez co nie siedzimy cały czas jak na szpilkach, a i nie ma czasu na zrobienie herbaty (no chyba, że wciśniemy spację oglądając na komputerze, bądź w telewizji będą reklamy). Tak naprawdę mając do wyboru wiele, przeróżnych odmóżdżaczy, „Pandorum” jest w ścisłej czołówce tych dobrych w tymże gatunku. Zgrabne, wciągające i udane.

