Gdy słyszę stwierdzenie „czwarta część filmu” mam złe skojarzenia. Wtórność, nijakość, schematy, odcinanie kuponów… Mało jest filmów, których czwarte części były dobre. O dziwo, śmiało mogę do nich zaliczyć „Szybko i wściekle” – film dobre, aczkolwiek bez rewelacji.
W czwartym filmie tej serii spotykają się bohaterowie zarówno pierwszej jak i drugiej części. Dominic (Vin Diesel) ukrywa się na Karaibach, jednak, gdy jego dziewczyna Letty (Michelle Rodriguez) ginie, bohater wraca do Los Angeles. Chce pomścić ukochaną i dowiedzieć, co właściwie się stało. Pomaga mu w tym Brian (Paul Walker) – oboje, chociaż nie pałają do siebie sympatią zjednoczą siły i spróbują dorwać importera kokainy, Antonio Braga (John Ortiz).
Po słabej trójce, seria wraca na właściwy tor. Za kamerą stanął Justin Lin, twórca „Tokyo Drift”. I to mnie zastanawia – co takiego się stało w główce tego pana, że potrafi zrobić tak złą trójkę i o wiele lepszą czwórkę? Czyżby aż tak dużo do powiedzenia miało zatrudnienie oryginalnej obsady?
„Szybko i wściekle” to świetny film akcji, szybkie samochody, piękne kobiety… czyli wszystko to, co posiadały poprzednie części. Ale to także dobra historia, krótka, ale wciągająca i udana aż do samego końca. Sam tytuł mówi wiele, bo rzeczywiście jest szybko i wściekle. Jeśli ktoś oglądał część trzecią bardzo się na niej zawiódł, powinien obejrzeć ten film, natomiast, jeśli ktoś nie widział jeszcze żadnego filmu z tej serii, niech pominie „Tokyo Drift” i potraktuje „Szybko i wściekle”, jako część trzecią – tyle w temacie.
Napisz komentarz