Takiego ślubu na pewno nie chcielibyście mieć. Susan Murphy podczas najważniejszego dnia w swoim życiu zostaje trafiona przez meteoryt. Przeżywa, jednak zostaje powiększona do gigantycznych rozmiarów. Chwilę po tym pojawia się amerykańskie wojsko, a Susan zostaje uśpiona i przetransportowana do tajemniczej jednostki. Okazuje się, że rząd USA ma w swoich zakamarkach również inne dziwolągi np. niebieskiego gluta bez mózgu, olbrzymiego insekta czy karalucha o inteligencji człowieka. Wkrótce razem będą musieli stworzyć drużynę, która ochroni świat przed najazdem obcych.
„Potwory kontra Obcy” nie będzie bajką, która przerwie artystyczny tryumf Pixara nad Dreamworksem. Ba, nawet nie będzie najlepszą bajką tego studia. Jest jedna z wielu historii dla dzieci, przy której dorośli będą się nudzić. Bohaterowie, którzy na pierwszy rzut oka mogliby bawić i wzbudzać zaufanie są tutaj przedstawieni bardzo płasko i nijako. Bajka, mimo że krótka to i tak potrafi mieć momenty, przy których się nudzimy. Po wyjściu z kina pojawia się niedosyt i wrażenie, że już to gdzieś widzieliśmy.
Zupełnie inaczej by było, gdyby oceniać wytwór Dreamworksu pod kątem najmłodszych widzów – wtedy tak, jest to idealna historia, która na pewno zabawi dzieci, wciągnie i po seansie długo jeszcze będą skakać i mówić jak im się podobało. Sam byłem świadkiem, jak czekałem pod kinem na film – wyszło dziecko i skakało z radości i krzyczało „a on był taki niebieski i miał jedno oko, łał!”. Jednak wszystkie filmy i bajki na Filmlogu oceniam pod własnym kątem, a nie czyimś, to też ocena będzie niska.

Dodatkowo, aby jednak aż tak bardzo nie zanudzić opiekunów, którzy przyszli z dziećmi oraz jeszcze bardziej rozentuzjazmować maluchy bajkę zaopatrzono w efekt 3D. Już mnie denerwuje ten cały szał na robienie filmów w trójwymiarze. Oczy mnie bolą, okulary są niewygodne a w każdym filmie samego trójwymiaru tyle, co kot napłakał. Podobnie było i tu. A, i jeszcze bilety droższe.
Podsumowując, „Potwory kontra Obcy” narobiły mi smaka i miałem nadzieję na dobrą bajkę, oczywiście nie tak jak każda od Pixara, ale myślałem, że będzie, chociaż w odrobinie tak dobra jak te od twórców „Wall.E’ego”. Nic bardziej mylnego – nudna, wtórna i płytka.

