Wyznania zakupoholiczki (2009)

Oryginalny tytuł: Confessions of a Shopaholic | Reżyseria: P.J. Hogan A można było zrobić dramat o poważnym problemie społecznym

Wyznania zakupoholiczkiBecky (Isla Fisher) chciałaby pracować w znanym piśmie o modzie. Na jej nieszczęście dostaje prace w piśmie o finansach. I co teraz? Becky jest specjalistką w robienie zakupów. Jak się okazuje, robienie zakupów można łatwo przełożyć na wszystkie słupki i wykresy związane z finansami. Czy dzięki nowej pracy bohaterka będzie w końcu mogła sobie pozwolić na wszystko, co chciałaby kupić?

Film ten jest ekranizacją książki. Tak sobie czytałem o nim i pomyślałem czy zakupoholizm to rzeczywiście coś tak poważnego jak alkoholizm czy narkomania. Nie wiem czy już to leczą, ale bardzo możliwe. Momentami to nawet u siebie widzę pewne objawy – jakby np. oglądanie gazetek z marketów i szukanie najciekawszych promocji, czy też czwartkowe wycieczki do hipermarketów, gdyż to wtedy zaczynają się nowe promocje w tychże. Można to tłumaczyć, jako owy zakupoholizm, albo, jako fakt, że jestem zdrowo popieprzony. Sami wybierzcie, co wam pasuje.

Wracając jednak do filmu – Isla Fisher promienieje! Już w przypadku „Na pewno, być może” można było zauważyć, jaka świetna, śliczna z niej aktorka, ale tutaj nadała pazura całemu filmowi. Oglądało się miło, ale jak wspomniałem w przypadku recenzji „Za jakie grzechy”, film ten to nic nowego czy świeżego, no może prócz błyszczącej Isli, dla której głównie warto obejrzeć tę komedię romantyczną. Poziom podobny do „Za jakie grzechy”, aczkolwiek ten film podobał mi się bardziej i ma u mnie oczko wyżej.

A teraz idę zrobić jakieś zakupy.

Moja ocena: 3+/10

  Paź 17 2009, 16:26:29, link 
1. ktrya

Jeśli chodzi o ten film, to napisałam o nim najdłuższą recenzję, głównie objaśniając morał z tego filmu dotyczący zakupoholizmu. Zabawna i przemyślana


  Paź 17 2009, 19:06:31, link 
2. Halosza

Film jest wyraźnie słaby, nudny i dość przewidywalny.


  Paź 18 2009, 07:58:47, link 
3. lola king

Jak dla mnie film nieudolny, Isla nie pokazała niczego szczególnego. A co do zakupoholizmu to pewnie się to gdzieś leczy, ja tam nie mam z tym problemów, kupuję zawsze tyle, ile potrzebuję. Pozdrawiam :]


  Paź 18 2009, 14:59:39, link 
4. maxcine

Nie wiem po co w ogóle takie filmy kręcić i po co je oglądać.


  Paź 19 2009, 23:48:25, link 
5. gość

Niezmiernie się cieszę, że trafiłam na blog człowieka, który ma poczucie estetyki podobne do mojego.Twoje recenzje w 100% pokrywają się z moimi komentarzami pewnych filmów, jednak ja nie umiałabym tak zmyślnie ubrać swoich wrażeń "po" w słowa. Obiektywnie, konkretnie, ciekawie i naprawdę szczerze o filmach. Wczoraj dzięki Tobie obejrzałam „Eagle Eye” i serce mi się telepało w piersi jeszcze długo po, chociaż w sumie nic takiego w tym filmie nie było, czego nie widziałabym gdzieś indziej. Dobrze stopniowane napięcie, świetna gra głównego bohatera, dobre zdjęcia (chociaż kilka niedociągnięć było, ale przymknęłam na nie oko, bo film po prostu wciągał). Zagłębię się w blog, poszperam, pooglądam filmy przez Ciebie polecane. Nie będę już musiała oglądać tony chłamu na deko perełek, tylko będę oglądała filmy polecane przez Ciebie. Ciekawe czy piszesz o kinie europejskim. Mam nadzieję kiedyś nie zgodzić się z Tobą w ocenie.
Nie jestem blondynką, chociaż wyglądam:)


  Paź 20 2009, 17:54:27, link 
6. Lamper

Miałem okazję obejrzeć ten film na dniach. I muszę się zgodzić z recenzją choć może ocenka nieco wyżej.


  Paź 22 2009, 17:19:23, link 
7. Agniecha

mnie także bardzo przyjemnie oglądało się ten film, ale oczywiście nie jest to nic specjalnego. Nie było niestety jakoś specjalnie zabawnie. Najfajniejsze ze wszystkiego były zakupy. Mnie osobiście Isla trochę irytuje. Jak dla mnie jest dość słabą aktorką.
pozdrawiam ;**


Dodaj swój komentarz