Frost/Nixon (2008)

Frost/NixonRichard Nixon był 37. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jego rządy były stanowcze i dobre, jednak mimo to, zapamiętany został z jednego powodu: afera Watergate, a co za tym idzie ustąpienie ze stanowiska głowy państwa. Jak do tej pory zdarzyło się to pierwszy raz w całej historii USA. Afera Watergate dotyczyła nielegalnych działań administracji Nixona skierowanych do jego przeciwników. Nixon ustąpił ze sprawowanego stanowiska, dzięki czemu uniknął procesu sądowego i być może kary.

Kilka lat po odejściu Nixona (Frank Langella), brytyjski showman David Frost (Martin Sheen) postanawia przeprowadzić serię wywiadów, która ma na celu ukazanie całej prawdy odnośnie afery Watergate. Początkowo przedstawiciela Nixona odrzucają propozycję, jednak po kolejnych okresie czasu dochodzi do spotkań. Przez cztery dni Frost przepytuje Nixona odnośnie jego prezydentury, życia, odejścia z polityki, czy też w końcu afery Watergate. Zwykłe wywiady przeradzają się w zawziętą i twardą walkę niczym na ringu bokserskim, z tym, że nie na pięści, a na słowa. A wszystko przed oczami olbrzymiej publiczności zgromadzonej przed telewizorami.

Trochę niedoceniony film, gdyż mimo zebrania sporej ilości nominacji (5 do Oscara, 5 do Złotego Globa, 6 do Bafta, 3 u mnie) nie zebrał praktycznie żadnej ważnej nagrody. A szkoda, gdyby był to słabszy rok to być może coś by się udało, a tak, gdy „Slumdog. Milioner z ulicy” kosił wszystkie rozdania jak kombajn na polu, to i wyszedł taki zonk. „Frost/Nixon” to przede wszystkim dwie, bardzo dobre kreacje aktorskie – Martina Sheena oraz Franka Langelii. Oboje idealnie wcielili się w swoje role, pokazali emocje. To dzięki nim obejrzeliśmy tak niesamowicie emocjonujący i wciągający pojedynek.

Frost/Nixon

Film Rona Howarda (wcześniej znany z wyreżyserowania „Kodu da Vinci”, „Pięknego umysłu” czy „Apollo 13” a już w tym roku mogliśmy już zobaczyć jego „Anioły i demony”) to sprawny dramat, z udanym montażem oraz spokojną i dyskretną muzyką. Wielu osobom nie podobały się tzw. przerywniki, w których różne osoby z otoczenia samych zainteresowanych wypowiadały się na temat przeprowadzonych wywiadów. Moim zdaniem był to bardzo ciekawy zabieg, dzięki, któremu jeszcze lepiej została oddana atmosfera tamtych czasów, tamtych wywiadów.

Podsumowując, z całej Oscarowej piątki roku 2008 „Frost/Nixon” moim zdaniem plasuje się na miejscu trzecim, jest to film godny obejrzenia, który wciąga, pochłania i pasjonuje. Zdecydowanie trzeba obejrzeć!

Moja ocena: 8/10

  Lip 17 2009, 00:10:10, link 
1. AdamK

Nie Martin, lecz Michael Sheen.


  Lip 17 2009, 10:34:19, link 
2. szymalan

Absoltunie ,nareszcie się mogę zgodzić w pełni z Tobą :D Dla mnie świetna rzecz, możliwe, że najlepsza w dorobku Rona Howarda, łączaca inteligentny dramat z rozrywkowym thrillerem. O aktorstwie, zdjęciach, montażu, czy muzyce szkoda pisac - bezbłędne. Dodam, że film w tym roku bardzo mi sie przydał do matury wiec ma u mnie dodatkowego plusa. Świetna rzecz.
pozdrawiam


  Lip 17 2009, 15:09:40, link 
3. aciddrinker

>>A szkoda, gdyby był to słabszy rok to być może coś by się udało
Chyba kpisz... Jak to dla ciebie był dobry rok to tylko ręce załamać. Żenujący film o pedziu, tandetny musical niezłego dotychczas Boyle'a to ma być dobry rok???!!! Na tę "prestiżową" statuetkę nie zasłużył żaden z nominowanych filmów tak naprawdę, choć najlepszy był "Nixon/Frost" [zgadzam się z oceną] i "Lektor".

>>showman David Frost (Martin Sheen)
Znam! To ten słynny komik Willard z "Czasu apokalipsy"! ^^

Szkoda, że tak mało napisałeś o kreacji Langelli. Swoim "Nixonem" przebił zdecydowanie Anthony'ego Hopkinsa! Dotychczas kojarzył mi się tylko z Draculą. A od niedawna także z Nixonem. No i drugoplanową rolą w "Lolicie"


  Lip 17 2009, 17:59:11, link 
4. pafffcio

Zgadzam się co do oceny i ogólnie z Twoją recenzją odnośnie filmu sensu stricte. Jednak nie zwalałbym braku nagród dla niego na jakiś specjalnie dobry pod względem filmowym rok. Dla mnie ten rok jest strasznie mierny, a brak nagród dla Frosta tłumaczę obawą przed wręczaniem ich dla takiego kameralnego filmu. U mnie jak na razie ma drugie miejsce w tym roku, a z oscarowych jest najlepszy.
pozdro,
pawcio


  Lip 21 2009, 10:03:05, link 
5. Agniecha

Ze wszystkich filmów nominowanych do Oscara tylko tego nie widziałam i trudno jest mi się jakoś przemóc. Może kiedyś obejrzę, bo mam go na płycie, ale raczej nie prędko to nastąpi.
Zapraszam gorąco na mojego bloga, gdzie pojawiły się dwie najnowsze notki ze znanymi wszystkim mięśniakami- Sylvester Stallone w filmie "Człowiek demolka" oraz Arnold Schwarzenegger w "Predatorze".
Pozdrawiam ;***


  Sie 11 2009, 21:29:46, link 
6. ooo

Dlaczego uważasz że rządy Nixona były dobre?


  Paź 15 2009, 23:52:38, link 
7. aciddrinker z google chrome

ooo - no i ma po części rację, a złe na pewno nie były.


Dodaj swój komentarz