Australia (2008)

AustraliaAustralia, ze stolicą w Canberrze (a nie Sydney, jak wszyscy mylą, tak dla przypomnienia), to kraj trudny, ale i piękny. Baz Luhrmann, reżyser rewelacyjnego „Moulin Rouge!” postanowił zrealizować wielką epopeję na miarę „Przeminęło z wiatrem”. Czy mu się udało?

Historia opowiada o angielskiej arystokratce Sary Ashley (Nicole Kidman), która dziedziczy farmę po swoim mężu. Sama nie jest w stanie nad nią zapanować to też z pomocą przychodzi jej doświadczony Poganiacz (Hugh Jackman). Okazuje się, że jej mąż został zabity, a miejscowy potentat bydła chce przejąć atrakcyjną farmę wraz z całym bydłem, które się na niej znajduje. Sara postanawia za wszelką cenę uratować to, czym zajmował się jej mąż.

Film Luhrmanna podobał mi się bardzo, mimo iż nie ustrzegł się od kilku bledów, ale o tym potem. Przede wszystkim zachwyca strona wizualna „Australii”. Przepiękne krajobrazy tego malowniczego państwa/kontynentu, piękne zdjęcia, scenografia i kostiumy. Dodatkowo czar tworzy cudowna muzyka.

Australia” to również wciągająca fabuła. Owszem, trwało to prawie trzy godziny i kończyło się kilka razy, to jednak nie nudziłem się, a wręcz przeciwnie – oglądałem z wielkim zainteresowaniem. Wielu zarzucało reżyserowi i scenarzyście, że nie potrzebnie przeciągnęli film w nieskończoność. Nie zgadzam się z tym poglądem, rzeczywiście, kilka razy myślałem, że ‘tak to właśnie teraz się skończy’, ale gdy się tak nie działo to pojawiał się uśmiech na twarzy i oglądałem dalej. A gdy już padło właściwe zakończenie i pojawiły się napisy byłem w pełni usatysfakcjonowany.

Australia

Role główne powierzono Hugh Jackmanowi oraz muzie reżysera, Nicole Kidman (podobno zgodziła się na udział w filmie w ogóle nie czytając scenariusza!). Oboje spisali się doskonale. Oczywiście mnie dużo bardziej zachwyciła Nicole, nie od dziś wiadomo, że jest to moja ulubiona aktorka. Świetnie pokazała zderzenie damy z Londynu z brutalnym i ciężkim światem Australii. Warto też nadmienić, że zarówno Hugh jak i Nicole są rodowitymi Australijczykami.

Podsumowując, „Australia” to film wielki i ważny. Mimo, że wywołał mieszane uczucia wśród krytyki i publiczności to wg mnie jest wśród moich siedmiu najważniejszych filmów roku 2008. Polecam go wszystko, bo warto obejrzeć, ja nie żałuję seansu (w kinie!)i jestem bardzo zadowolony. Z niecierpliwością czekam na kolejny film Luhrmanna.

Moja ocena: 9/10

Siedem najlepszych filmów roku 2008 wg mnie:

  Lip 02 2009, 20:06:07, link 
1. szymalan

Hm..dla mnie świetne zdjęcia i montaż, w ogóle rozmach naprawdę robi wrażenie. Ale narracyjnie wydaje mi sie nie spójny: ni to dramat, ni to historyczno-wojenny, ni to melodramat. 6/10
pozdr.


  Lip 03 2009, 16:09:15, link 
2. Menetheris

Zgadzam się, bardzo dobra rzecz, choć u mnie "tylko" na 7. Zabrakło mi czegoś, ale mimo wszystko warto zobaczyć.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie


  Lip 03 2009, 18:16:32, link 
3. tranc

Dobry film, warto zobaczyć. Mnie dodatkowo uderzyło trochę użycie CGI, było to (jak dla mnie) widoczne. Szczególnie zapadło mi w pamięć gdy Hugh jeździł konno. To po to on ćwiczył kilka miesięcy, żeby zastąpił go komputer? :(

Ocena, 7/10.

Tak przy okazji, film widziałeś w kinie, a recenzje publikujesz dopiero teraz? (Ja też byłem w kinie, a było to jakoś w bliskim sąsiedztwie Sylwestra..)


  Lip 03 2009, 23:33:39, link 
4. arkadija

Ciekawy przypadek... oceniasz na 4, a Australię na 9 ? To chyba lekka przesada. Australia to prawie film familijny. Lekki łatwy i przyjemny. Coś na wzór westernów z lat pięćdziesiątych. A Ciekawy przypadek... to coś ambitniejszego. I raczej dobrze zrobiony film, skoro miał wielkie szanse na Oscara


  Lip 04 2009, 17:44:14, link 
5. Karytek

Film bardzo mi się podobał. Ale najlepsze i tak było zakończenie;p Tylko od którego momentu je liczyć :D


  Lip 07 2009, 15:11:15, link 
6. Agniecha

no jak tak wysoko oceniasz ten film to koniecznie muszę zobaczyć. Już długo się do niego przymierzam, ale wciaż brakuje mi czasu, bo jakby nie było to 3 godziny muszę na to poświęcić. No, ale na pewno obejrzę :)
Nadeszły upragnione przez wszystkich wakacje. U mnie cały lipiec upłynie pod filmami, w których występują wspaniale zbudowani mężczyźni. Dominować będą filmy z dwoma mięśniakami - Brucem Willisem i Jasonem Stathamem. Dlatego na początku lipca pojawiły się notki "Szklana pułapka" oraz "Angielska robota". Dziś na blogu znalazły się dwie nowe notki o komiksowych mięśniakach "Hellboy" oraz "Incredible Hulk".
Gorąco zapraszam do odwiedzin i komentowania :)))
pozdrawiam ;***


  Lip 08 2009, 19:06:36, link 
7. billy

czy Ty w ogóle wiesz co to epopeja?


Dodaj swój komentarz