Większość ludzi kocha zwierzęta, część ma do nich stosunek obojętny, a mały odsetek ich nienawidzi. W związku z tym, skoro większość to ta kochająca, Hollywood, co raz robi filmy ze zwierzakami w roli głównej – niestety dla mnie większość z nich jest o psach. Jednym z nich jest „Marley i ja”.
Jenny (Jennifer Aniston) i John (Owen Wilson) są świeżo po małżeństwie. John w rozmowie z przyjacielem zdaje sobie sprawę, że Jenny wkrótce może chcieć mieć dziecko – postanawia, więc na chwilę odwlec owy „kłopot” i przynosi Jenny malutkiego szczeniaczka. Piesek dostaje imię Marley i szybko się zadomawia. Jednak z dnia na dzień wychodzi prawdziwa natura psiaka – kłopotliwy, uparty, rozrabiający i mający wszystko i wszystkich w nosie. Jak Jen i John poradzą sobie w takiej sytuacji?
Reżyserem tego filmu jest David Frankel, twórca absolutnie fantastycznego „Diabeł ubiera się u Prady” z jakże absolutnie fantastyczną kreacją Meryl Streep. Tym razem nie udało mu się zrobić tak dobrego filmu, niemniej jednak nie jest najgorzej. „Marley i Ja” to prosta opowieść o psie i jego właścicielach. Niestety, trochę za długa, co jednak rekompensuje dobre zakończenie. Co prawda słowo ‘dobre’ powinienem zamknąć w cudzysłowie, ale to już inna bajka… Dobre, w sensie satysfakcjonujące i takie, dzięki któremu film dostał ode mnie oczko wyżej.

Ostatnimi czasy mamy prawdziwy wysyp filmów z pasami w roli głównej – najpierw „Beverly Hills Cziłała” (śliczny tytuł, co?), którego nie zamierzam oglądać, potem właśnie „Marley i Ja”, a na dokładkę był też „Hotel dla psów”. Dlaczego koty są dyskryminowane? Ja chciałbym obejrzeć film z kotem w roli głównej. I nie chce ani Garfielda, ani Kota W Butach ze „Shreka” (wkrótce w kinach „Prawdziwa historia Kota W Butach”, ale tego kota z bajki Charlesa Perraulta, natomiast w 2011 pełnometrażowy film animowany z Kotem W Butach ze „Shreka”). Chce kota, którego nikt nie zna (tak jak nie znał Marleya), a którego wszyscy pokochają i tak dalej. Może kiedyś…
Podsumowując, „Marley i Ja” to prosta, za długa opowieść z psem w roli głównej. Dzieciom powinno się spodobać, trochę gorzej z dorosłymi. Nie sądzę, abym sięgnął po ten film po raz drugi, jednak pierwszego seansu nie żałuję.
