Wyrolowani (2008)

Role Models / WyrolowaniObejrzałem kolejną komedię. Tym razem nie była to komedia romantyczna, a raczej coś w stylu komediu familijnej… jednak całej rodzinie tego bym nie polecił, to coś bardziej w styli familijnego pseudocacka dla młodzieży. Ale do rzeczy.

Pewna kobieta wymyśliła dziwny program. Zapracowani dorośli oddają swoje dzieci do czegoś w rodzaju przedszkola, tam, inni dorośli, którzy mają aż nadto czas zajmują się nieswoim dziećmi. Spędzają z nimi czas, nawiązują przyjaźnie. Trafiają tam nie tylko dzieci, ale także nastolatki i młodzież w różnym wieku. Bohaterami filmu jest dwójka mężczyzn, którzy za złamanie prawa dostali alternatywę: albo pójdą do więzienia, albo będą musieli przystąpić do wyżej opisanego programu i zająć się dwójką podopiecznych. Los sprawia, że Wheeler (Seann William Scott) dostaje pod opiekę dzieciaka z nadwyraz rozwiniętym słownictwem, natomiast Danny (Paul Rudd) nastolatka, który żyje w świecie jakiejś głupiej gry i wydaje się nie akceptować tego, że już wkrótce stanie się dorosłym.

Poprzednia komedia Davida Waina - „Jak złamać 10 przykazań” – była bardzo podobna do tej. I nie chodzi mi tylko o to, że w obydwu grał Paul Rudd. Bardziej mam tutaj na myśli podobny poziom – jest tak, że oglądamy sobie film, podczas niego czasem się zaśmiejemy, krócej mówiąc dobrze spędzamy czas. Po seansie pojawia się lekki uśmiech na twarzy, po czym bez żadnego zastanowienia przechodzimy do robienia innych czynności pofilmowych. Nie jest to produkcja, która mogłaby nas skłonić do refleksji, nie jest też to obraz, do którego chcielibyśmy wrócić któregoś dnia. Po prostu obejrzeć i zapomnieć. Opcja ‘nie obejrzeć’ również jest możliwa i nie zrobi to większej różnicy.

Ja dla przykładu nie czuję, że straciłem półtorej godziny. Bawiłem się dobrze, przystępnie, chociaż nie był to humor na miarę „Diabeł ubiera się u Prady” czy absolutnie genialnej „Małej miss” (będę to powtarzał do znudzenia, dla mnie póki co komediodramat wszechczasów). Jest to średniak, jakich wiele, tak, więc kwestia obejrzenia zależy tylko od tego, co akurat chcemy zobaczyć. Być może jednym z powodów, dla którego ktoś może chcieć sięgnąć po ten film są dwaj panowie – Seann William Scott oraz Paul Rudd. Obydwoje pokazali dokładnie to, do czego nas przyzwyczaili – proste, nieskomplikowane role półgłupków – szczególnie Scott. Jest też urocza Elizabeth Banks, która właśnie jest urocza i to tyle. Podsumowując, „Wyrolowanych” da się oglądać, ale da się też obejść bez obejrzenia. Ja nie żałuję.

Moja ocena: 5-/10

  Cze 15 2009, 12:33:34, link 
1. Agniecha

nie widziałam, nawet nie słyszałam. No i obejrzę, bo 5- mnie nie przekonuje ;P
u mnie na blogu dwie nowe oscarowe notki: "To nie jest kraj dla starych ludzi" z czterema Oscarami i "Królowa" z Oscarem dla Helen Mirren.
Pozdrawiam i gorąco zapraszam do siebie ;***


Dodaj swój komentarz