Podróż do wnętrza Ziemi (2008)

Podróż do wnętrza Ziemi / Journey to the center of the EarthKino 3D przeżywa prawdziwy rozkwit. W 2009 takich filmów będzie jeszcze więcej (dwa już nawet były – „Krwawe Walentynki 3D” i „Koralina i tajemnicze drzwi”). Ale jak wypada któryś z filmów w tej technice, gdy obejrzymy go w domowym zaciszu, bez tej całej otoczki, na komputerze czy odtwarzaczu DVD? Niemrawo.

Trevor Anderson (Brendan Fraser) przez kilka dni musi zająć się swoim bratankiem, Seanem (Josh Hutcherson). Bohater trudzi się obserwowaniem kuli ziemskiej i poszukiwaniem dziur w skorupie Ziemi, które mogą być przejściem do jej wnętrza – a co jest w środku nie wie nikt. Pech trafia, że właśnie podczas pobytu Seana zostaje odnaleziona nowa dziura gdzieś na Islandii, a bohater bez żadnego zastanowienia rusza w owe miejsce zabierając ze sobą bratanka.

Podróż do wnętrza Ziemi” to luźna ekranizacja książki Juliusza Verne’a o tym samym tytule. Niestety, dziury w scenariuszu i brak logiki znacząco wpłynęło na mój odbiór tego filmu. Bo gdy bohaterowie spadają kilka minut w przepaść, a potem lądują w wodzie to i tak nic im nie jest. Upadki z różnych, innych wysokości na ziemię czy piasek również są dla mnie prawie nieodczuwalne. Nie wspomnę już o niespodziankach znalezionych pod ziemią i tych, napotkanych podczas podróż do jej wnętrza. Nieprawdopodobne i bardzo absurdalne. Zapewne w 3D wyglądało to niesamowicie i zjawiskowo, nie mniej jednak mimo to, jestem pewien, że moja ogólna ocena filmu wciąż pozostawałaby taka sama – prosta, głupia bajka dla dzieci.

Podróż do wnętrza Ziemi / Journey to the center of the Earth

Nie spodobało mi się to po prostu, widocznie nie jest odpowiednim targetem dla takiego filmu. Przedstawiona mi opowieść była zbyt infantylna i nielogiczna. Typowy familijny film, który pewnie za kilka lat ujrzymy na którymś kanale – najpierw, jako hit w sobotnim paśmie wieczornym, po czym po kilku razach albo przepadnie w ogóle, ale wpadnie w niedziele pasmo popołudniowe do oglądania po obiedzie (drzemka i te sprawy). Nie polecam.

Moja ocena: 3-/10

  Mar 29 2009, 16:28:52, link 
1. Shizumu

W 3d ten film jest fajniejszy. Po prostu, zamiast się przejmować niedociągnięciami człowiek się zachwycał techniką :)


  Mar 29 2009, 16:54:50, link 
2. Aciddrinker

już wolę to niż takie „wielkie kino” które to dostało u ciebie 5/10


  Mar 29 2009, 18:33:53, link 
3. Krupier

Krwawe walentynki 3D rządzą! :>


  Mar 29 2009, 18:41:57, link 
4. szymalan

strasznie słabe.i tak bezczelnie sztuczne pod względem efektów, że się aż źle robi. blee


  Mar 29 2009, 19:08:56, link 
5. Krupier

Walentynki? O to chodziło. Perfidnie głupie i niemożliwe efekty jak z prawdziwego, dobrego horroru z dawnych lat, a nie to co współczesne Ringi czy inne badziewia.

A efekty 3D dają radę chociaż nie jest ich wiele.

Jak ktoś się nastawia na ambitny film z przesłaniem to się zawiedzie. ;]


  Mar 29 2009, 23:34:36, link 
6. MAXcine

Filmu nie widziałem ale widziałem za to Beowulf’a w IMAXie i efekty 3d bardzo mi się podobały. To jest przyszłość. Mam nadzieję, że filmów w tej technologi będzie więcej.


  Kwi 04 2009, 11:39:00, link 
7. Agniecha

tak nisko? No może faktycznie nie trafił do Ciebie. Ja uwielbiam takie filmy i żałuję, żę nie widziałam go w 3D, ale pewnie i tak bym widziała go w normalnych wymiarach bo nie umiem oglądać w 3D. Strasznie podobały mi się efekty. Może i dlatego właśnie uważam, że film jest lepszy. No, ale jak wiemy same efekty specjalne to nie wszystko hihi :D


Dodaj swój komentarz