Kwarantanna (2008)

Kwarantanna / QuarantineWszyscy doskonale wiedzą, że Amerykanie lubią mieć wszystko po swojemu. Niesamowicie popularne jest robienie japońskich horrorów po amerykańsku. W taki sposób powstała nowa wersja japońskiej „Klątwy” czy dwa „Ringi”. Tym razem pod nóż poszła jeszcze świeża, hiszpańska produkcja „[REC]”. Amerykanie zrobili dokładną, wręcz staranna kopię.

Bohaterką filmu jest dziennikarka Angela Vidal (Jennifer Carpenter), która robi reportaż na temat funkcjonowania straży pożarnej. Wyrusza ze strażakami do pewnego domu – tam po chwili budynek zostaje zamknięty i odizolowany od świata. Nikt nie wie, co się dzieje, dwoje ludzi zostaje zaatakowanych przez oszalałą mieszkankę kamienicy. Panika narasta, a informacji na temat tego, co się dzieje jest jak na lekarstwo.

Znacie ten opis? Oczywiście, dokładnie taki sam, jedynie ze zmianą imion pojawił się w recenzji „[REC]”. Dlaczego tak zrobiłem. Bo o ile amerykańskie wersje japońskich horrorów trochę różnią się od oryginałów, to „Kwarantanna” nie wnosi nic nowego. Historia jest identyczna, nakręcona w ten sam sposób, te same motywy straszą i panuje tu taka sama niewiedza jak wcześniej. No oczywiście jeśli ktoś oglądał „[REC]” to doskonale wie, co wydarzy się dalej. Reżyser John Erick Dowdle wraz ze scenarzystą Drew Dowdle nie wysilili się. Co prawda dodali trochę nowych scen, budynek jest trochę inny (pojawiła się m.in. winda), wszystko jest trochę bardziej krwawe, a główna bohaterka bardziej histeryzuje i lamentuje, to i tak nadal jest to kompletna kalka. Idąc do kina wiedziałem, że motyw jest ten sam i wiele się powtórzy, jednak liczyłem, że czymś mnie zaskoczą. Chociaż jedną sceną, jednym wątkiem. Niestety. Wynudziłem się niesamowicie.

I teraz najważniejsze – „Kwarantanna” nie jest filmem złym. Wszystko zależy od punktu widzenia. Jeśli widzieliśmy „[REC]” to nie mamy po co oglądać „Kwarantannę”, natomiast jeśli nie widzieliśmy żadnego, to mimo wszystko namawiać będę do obejrzenia hiszpańskiego horroru. Gdyby „Kwarantanna” powstała jako oddzielny film, a „[REC]” nie istniał, byłaby naprawdę świetnym horrorem. Podobna sytuacja spotka nas, gdy ktoś najpierw obejrzy „Kwarantannę”, a dopiero potem „[REC]”. Wtedy to ten drugi wyda się gorszy, bo jak już napisałem – to są dwa, takie same filmy i naprawdę nie ma sensu oglądać obydwa – no chyba, że ktoś chce się sam przekonać o tym fakcie. Ja polecam „[REC]”.

Moja ocena: 4/10

  Sty 28 2009, 18:09:37, link 
1. karytek

Fajny. Aczkolwiek [Rec} bardziej mi się podobał... Taki lepszy klimat miał i w ogóle… No i [Rec} oglądałem przed Kwarantanna byćmoże dlatego wydaje mi się lepszy… Swoją drogą, w recenzji Kwarantanny więcej razy użyłeś słowa [Rec} niźli [Kwarantanna] :D


  Sty 29 2009, 09:16:16, link 
2. John Cooper

Dlatego też nie będę marnował czasu na tą wierną kopie.


Dodaj swój komentarz