Incredible Hulk (2008)

Incredible Hulk / The Incredible HulkZ wielkim, zielonym Hulkiem już raz mieliśmy do czynienia. W 2003 roku wielki reżyser Ang Lee zwrócił uwagę na psychiczną stronę bohatera. Teraz, producenci niezadowoleni wynikami kasowymi tamtego filmu postanowili zrobić jeszcze jeden film o Hulku – bardziej wybuchowy, bardziej rozrywkowy, bardziej… Hollywoodzki.

Główny bohater, profesor Bruce Banner (Edward Norton) żyje gdzieś w Brazylii. Przed laty został napromieniowany podczas nieudanego eksperymentu, czego efektem podczas przekroczenia określonego pulsu swojego serca zmienia się w wielkiego, zielonego potwora, którego nie potrafi kontrolować. Bruce uciekł ze Stanów, ponieważ niegdyś jego przyjaciele, teraz wrogowie poszukują go w celu przeprowadzenia eksperymentów na nim. Wkrótce jednak będzie musiał zmierzyć się z potworem w nim drzemiącym, aby uratować kraj przez kolejnym, nieudanym wynikiem eksperymentu.

Szczerze mówiąc, to drugie podejście do tego bohatera ponownie jest nie do końca udane. Reżyser Louis Leterrier stworzył typową, pustą i prostą hollywódzką superprodukcję. „Incredible Hulk” być może zachwyca efektami specjalnymi i rozmachem jednak wciąż jest to opowieść bezbarwna i nijaka. Niestety, świetny aktor, jakim jest Edward Norton nie za bardzo mógł się wykazać – podjął złą decyzję i postanowił zagrać w tym „potworku”. Chciał jakoś pomóc tej produkcji, jednak słaby scenariusz po prostu mu to uniemożliwił. Podobnie Liv Tyler.

W czym doszukiwać się braku popularności historii o Hulku? Wydaje mi się, że jest to bohater, który po prostu nie wzbudza naszego zaufania, nie wywołuje w nas żadnych emocji. Pozostając jedynie w galerii bohaterów z tego roku – Iron Man bawił i był bardzo pozytywną postacią, podobnie Hancock, który i bawił, i irytował. Odczucia odnośnie Batmana były przeróżne, bohater ten porażał swoim heroizmem i realizmem, no i w końcu Indiana Jones był taki jak zwykle – bohaterski i kochany. A Hulk? Nie wiem, nie potrafię znaleźć jakiegokolwiek uczucia, które towarzyszyłoby tej postaci – obojętność?

Podsumowując, film ten obejrzałem, ale nie tego oczekiwałem. Zawiodłem się nijakością i pustką, którą otrzymałem. Szkoda Nortona, że swoją nienaganną filmografię oszpecił takim obrazem – ale bywa i tak. Generalnie nie polecam, odradzam i żałuję, że oglądałem – dobrze, że zrezygnowałem z seansu kinowego.

Moja ocena: 4/10

  Gru 19 2008, 19:15:47, link 
1. Tomek

Jestem podobnego zdania. Nowy Hulk mi się nie podobał w ogóle.


  Gru 19 2008, 19:29:04, link 
2. thion

A właśnie Hulk jako postać jest pomysłem całkiem, całkiem – wyobcowany potwór, odmieniec, którego nikt nie może i nie chce przyjąć ze strachu, czy nie rozwali mu na następny dzień całego miasta, a który w dalszym ciągu ma uczucia – jak normalny człowiek. Nie mów, że to gorszy bohater, niż znudzony miliarder, który robi sobie metalową zbroję super hero.


  Gru 19 2008, 21:31:53, link 
3. Aciddrinker

Jak widać nie masz większego pojęcia [bez urazy] o prawdziwym aktorstwie. Norton to aktor zupełnie przeciętny, na wskroś hollywoodzki [w negatywnym tego słowa znaczeniu]. Dziwi mnie z kolei jak z czymś takim mógł zagrać Tim Roth [to JEST bardzo dobry i ceniony aktor, wybierający zwykle niskobudżetowe, acz ambitne produkcje].


  Gru 19 2008, 21:37:09, link 
4. unnami

Ja go cenię za Lęk pierwotny, Fight Club i Iluzjonistę, dla mnie jest bardzo dobrym aktorem i tyle. A tak sobie spojrzałem i: Norton 2 nominacje do Oscara, Roth jedna. Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaak, wiem, że Oscary są do dupy i na pewno nie są wskaźnikiem dobrego aktorstwa, jednak coś tam znaczą. A za Rothem jakoś nie przepadam


  Gru 19 2008, 21:39:56, link 
5. John Cooper

Co do filmu zgoda.

Co do komentarza pseudo krytyka filmowego Aciddrinkera to już po prostu szkoda komentować.

Gdyby nie Hulk, to bym nie wiedział, że Tim Roth w ogóle istnieje.


  Gru 19 2008, 21:41:32, link 
6. Karol332

Podoba mi się to, że nie narzekasz na ten film jak inni krytycy tylko zacząłeś się zastanawiać w czym tki przyczyna porażki tego filmu. Mi również się nie podobał.

@Aciddrinker: Owszem, Roth jest dobry aktorem, ale tak samo jak i Norton, oboje nie powinni grać w tym filmie, to nie ich poziom.


  Gru 19 2008, 23:12:38, link 
7. Aciddrinker

>>Gdyby nie Hulk, to bym nie wiedział, że Tim Roth w ogóle istnieje.
A co mnie to obchodzi, że ty byś nie wiedział? Ja znam Paris Hilton z mediów, ale to nie znaczy, że jest dobrą aktorką.


  Gru 20 2008, 10:29:33, link 
8. John Cooper

>> A co mnie to obchodzi, że ty byś nie wiedział? Ja znam Paris Hilton z mediów, ale to nie znaczy, że jest dobrą aktorką.

Jak ja kogoś nie znam, to znaczy że jest daremny ;)


  Gru 22 2008, 17:59:53, link 
9. Agniecha

a tam. zdecydowanie gorszy był Hulk w wykonaniu Erica Bany. No, ale może i rzecz gustu ;P
pozdrawiam i wesołych świąt życzę ;**


  Gru 26 2008, 13:55:36, link 
10. Cici

Akurat postać Hulka zalatuje tragizmem na kilometr i działa mi na wyobraźnię bardziej niż miliarder w zbroi czy żul-bohater. Podpisuję sie pod tym, co napisał thion. Bruce Banner jest trochę jak Bestia z Pięknej i bestii, tylko jest lepiej nakreślony i więcej w nim szaleństwa, pasji.


Dodaj swój komentarz