Młody Bruce Wayne jest świadkiem morderstwa dokonanego na jego rodzicach. Sierotą opiekuje się lokaj i przyjaciel całej rodziny Wayne’ów, Alfred (Michael Caine). Bohater od samego początku myśli tylko o zemście. Wyrusza na wschód. Będąc tam poznaje Henri Ducarda (Liam Neeson) wysłannika Ra's al Ghula (Ken Watanabe). Ducard uczy Bruce'a sztuk walki. Bruce (Christian Bale) wraca do Gotham City w dniu swoich 30 urodzin. Początkowo nie jest do końca pewien, po co wrócił, jednak, gdy odnajdzie w swojej piwnicy pewien kostium stanie przed wyzwaniem. Jako Batman – Człowiek Nietoperz będzie bronił mieszkańców miasta. Na jego drodze stanie szef mafii z Gotham (Tom Wilkinson), międzynarodowy terrorysta Ra’s Al. Ghul oraz podstępny psychiatra dr Jonathan Crane (Cillian Murphy).
Reset serii o Batmanie w wykonaniu Christophera Nolana, reżysera takich dzieł jak „Memento” czy „Prestiż”. Jest to reset niesamowicie udany, ponieważ część ta jest najlepsza z wszystkich, jakie powstały do tej pory (nie mówimy tutaj jeszcze o „Mrocznym Rycerzu” z 2008), a dodatkowo mogę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych ekranizacji komiksów, jakie widziałem, oraz naprawdę świetny film. Wymieniać można same plusy.
Przede wszystkim Christian Bale, który jest najlepszym z Batmanów (a było ich przecież kilku), dodatkowo idealnie opowiedziana historia, która wciąga i nie nuży. Idealnie wpasowane efekty specjalne, które są tam, gdzie być powinny. Zdjęcia i mroczne Gotham oraz idealnie dopasowana muzyka!
Christopher Nolan tworząc od nowa historię Batmana skupił się bardziej na psychice bohatera. Pokazał nam jak Bruce Wayne stał się Batmanem, a nie, dlaczego. Dodatkowo postawił na realizm, a nie na efektowność – tym samym powstała produkcja niesamowicie prawdziwa i realna, a przecież opowiadająca o rzeczach, które miejsca mieć raczej nie mogą (chociaż nigdy nic nie wiadomo…). Nolan udowodnił, że nie chodzi o to, aby jak najwięcej wybuchało, aby było jak najwięcej pościgów, jak najszybszych i jak najbardziej efektowych. Reżyser pokazał nam psychikę bohatera, ale również wyjątkowo nakreślił inne postacie. Nolan pokazał Batmana, który nie jest niezwyciężony. Pokazał bohatera którego można zranić, pokazał jego słabości, ale i siłę. Batman potrafi się podnieść i wyciągnąć wnioski z przegranej.
Właśnie – kolejna rzecz godna pochwały – świetnie zarysowane i pokazane postacie drugoplanowe. I równie dobrze zagrane! Co prawda Katie Holmes grać nie umie, jednak jakoś jej wyszła ta rola. Ładna jest, ale niech lepiej skupi się na pilnowaniu męża. Obsady całej nie sposób wymienić, aczkolwiek mamy tu całą galerię wielkich i znanych aktorów, którzy po raz kolejny pokazali, na co ich stać.
Zatem skoro z mojej klawiatury ślę same pochwały pod adresem „Batman – Początek” to, dlaczego nie 10? Bo mimo wszystko czegoś mi brakowało. Były to niesamowite dwie godziny, jeden z najlepszych filmów, jakie widziałem, ale wciąż brakowało jednego elementu, jednego kawałeczka… Kawałeczka, który wg moich oczekiwań znaleźć chcę w „Mrocznym Rycerzu”. Podsumowując, „Batman – początek” to film ‘must-watch’, obejrzeć trzeba i nie ma żadnego ale. Bardzo mocna dziewiątka, o jeden schodek od maksimum. Schodek, który mam nadzieję pokona „Mroczny Rycerz” (obym się nie zawiódł!).
Moja ocena: 9++/10
PS: Recenzja pisana była przed obejrzeniem "Mrocznego Rycerza".
| Cykl recenzji filmów o Batmanie | |||||
![]() Batman (1989) |
![]() Powrót Batmana (1992) |
![]() Batman Forever (1995) |
![]() Batman i Robin (1997) |
![]() Batman - Początek (2005) |
![]() Mroczny rycerz (2008) |







