Bohaterem filmu jest Will (Ryan Reynolds), młody ojciec, który opowiada na noc córce (Abigail Breslin) skomplikowaną opowieść. Właściwie jest to krótki zarys jego życia od czasów ukończenia studiów do dnia obecnego. Will przeniósł się do Nowego Jorku w celu pomocy w kampanii Bila Clintona. Głównym tematem jego historii i życia są trzy kobiety. Każda z nich odegrała znaczącą rolę w życiu bohatera, a jedna jest matką dziewczynki. Maya ma za zadanie odgadnąć, która to. Czy pierwsza miłość Willa, Emily (Elizabeth Banks)? A może koleżanka z pracy, która pomagała mu przy kampanii, April (Isla Fisher)? Czy w końcu Summer (Rachel Weisz), niezależna i ambitna dziennikarka?
I tak wraz Mayą widz przenosi się w zwariowany świat ubiegłego wieku i poznaje wszystkie trzy panie. Ale za to, jakie! Trzy piękne i zdolne aktorki! Elizabeth Banks grająca Emily świetnie pokazała zagubioną studentkę, a po kilkunastu latach dojrzałą kobietę i matkę. Rachel Weisz, jako dziennikarka Summer również znakomicie. Jednak obie panie bledną przy blasku i kolorycie Isli Fisher, czyli filmowej April. To właśnie jej w udziale przypadły najciekawsze i najzabawniejsze dialogi i teksty. I to właśnie ta postać podobała mi się najbardziej od samego początku i trzymałem kciuki, aby to ona okazała się matką Mayi.
Skoro jestem przy aktorach, trzeba jeszcze wspomnieć o głównym bohaterze. Ryan Reynolds zagrał dobrze i wydaje mi się, że dobrze czuje się w komediach romantycznych. Natomiast dobrego słowa nie mogę powiedzieć o Abigail Breslin. W 2006 roku nominowana do Oscara za rolę w „Małej Miss” teraz była zupełnie denerwująca i nijaka. Na szczęście mało jej było w filmie, ale mimo to nie podobała mi się jej rola.
Zaskakujące jest natomiast zakończenie. Wiadomo, że poznamy koniec historii ale po tym mamy jeszcze coś. ;D No, bo przecież komedia romantyczna nie może zakończyć się bez happy endu. I tak jak bardzo często narzekam na to, że wszystkie filmy kończą się pomyślnie dla bohaterów – tutaj nie będę. Tutaj tak wczułem się w całą historię, że chciałem szczęśliwego zakończenia.
Co do wczuwania. Za reżyserię i scenariusz odpowiada pan, który ma doświadczenie w robieniu ciekawych i dobrych komedii romantycznych. Adam Brooks uraczył już nas takimi filmami jak „Totalna magia” czy „Bridget Jones: W pogoni za rozumem”. Tym razem jednak wspiął się na wyżyny swojej inteligencji i stworzył naprawdę świetną historię. Dodatkowo muzykę stworzył sam Clint Mansell. „Na pewno, być może” to film, który polecam wszystkim, bo niesamowicie wciąga, bawi i cieszy!
Moja ocena: 8/10
Zobacz również:
- As w rękawie (2006) – Ryan Reynolds
- Mała miss (2006) – Abigail Breslin
- Constantine (2005) – Rachel Weisz
- Spider-man 3 (2007) – Elizabeth Banks
- Totalna magia (1999) – Adam Brooks, reżyser
