Niemieckie krasnoludki powracają. Śnieżka mieszka sobie w zamku. Jednak jej sługa okazuje się zdrajcą i umawia się ze Złym Człowiekiem, że w zamian za pewne korzyści odda mu dziecko Snieżki. Gdy złoczyńca przybywa do zamku po małego księcia, Śnieżka nie zgadza się na oddanie dziecka. Ten-którego-imienia-nikt-nie-zna mówi, że Śnieżka ma 24 godziny na to, aby poznać jego imię, inaczej ten wróci i zabierze dziecko. Królewna biegnie po pomoc do krasnoludków, ale tam zastaje tylko Loczka – pozostali już dawno rozeszli się po świecie. I co teraz? Czy Królewna Śnieżka straci swoje ukochane dziecko?
Generalnie film ten jest bardzo głupi. Pierwsza część nie była zbyt dobra, ale druga to już w ogóle bez komentarza. Obie ratuje tylko i wyłącznie polski dubbing, który jest dobry i zabawny. Mnóstwo nawiązań do polskiej polityki, gwiazd i życia w Polsce. Jego autorem jest Jan Wecsile, który opracował dubbing m.in. do „Aut”, „Iniemamocnych” czy „Dżungli”.
Nie mniej jednak – dubbing to nie wszystko. Główny zarzut to banalność i debilizm opowiedzianej nam historii. Postacie są skretyniałe (to ma śmieszyć?), wszystkie przychodzi im z łatwością i nad niczym się nie zastanawiają. Nie podobało mi się, a jeden punkt daje tylko za ten dubbing, bo gdyby nie on, to prawdopodobnie nawet bym nie obejrzał tego czegoś do końca. Nie polecam.
