Pewnego normalnego dnia w Nowym Jorku zaczynają dziać się rzeczy nienormalne. Ludzie masowa popełniają samobójstwa, a jakby tego było mało robią to w bardzo wyszukany i pokazowy sposób. Bohaterzy filmów, Elliot Moore (Mark Wahlberg), nauczyciel biologii, jego żona, Alma (Zooey Deschanel) oraz przyjaciel z córką postanawiają opuścić miasto, ponieważ ich i wielu innych ludzi zdaniem problem tkwi w mieście. Początkowo podejrzewani są terroryści i broń biologiczna czy chemiczna. Z czasem jednak okaże się, że wszystko jest jeszcze bardziej przerażające i niebezpieczne…
Oczywiście nie wyjawię Wam, kto ‘zabija’, jednak mi dane było to wiedzieć przed seansem. Tak się składa, że przeczytałem wcześnie recenzję na Stopklatce, a tam panowie (i panie) recenzenci gdzieś mają to czy ktoś oglądał film czy nie i czy chce czytać spoilery czy nie. W ogóle ten portal jest cały przesiąknięty spoilerami, raz podając wiadomość odnośnie możliwości nakręcenia „Wanted 2” pojawiło się tam ślicznie opisane zakończenie pierwszej części tego filmu. Nijak oznakowane! Na innym portalu filmowym – Filmwebie – spoilery pisane są białą czcionką na białym tle, więc jeśli ktoś chce, to sobie zaznaczy i przeczyta, a jak nie to nie. Na Stopklatce o tym nie pomyśleli, żenada.
No, ale nie o tym miałem pisać, a o kolejnym filmie M. Night. Shymalana, czyli reżysera, który zasłynął „Szóstym zmysłem” i którego owy film będzie chyba prześladował do końca jego kariery reżyserskiej. Bo o ile w tamtym filmie było świetne, zaskakujące zakończenie, atmosfera grozy i zagadki, to o tyle w następnych filmach było coraz gorzej. Fani oczekiwali filmów zbliżonych klimatem do „Szóstego zmysłu” oraz świetnego zakończenia. Shymalan natomiast zrobił dobre i sprawnie nakręcone filmy, jednak nie były one tak dobre jak ten pierwszy. „Zdarzenie” jest już chyba gwoździem do trumny, ponieważ tylu bzdetów, głupot i banałów to ja jeszcze nie spotkałem.
Zawiodło chyba wszystko, co mogło zawieść. No może prócz muzyki, która była nawet dobra. Straszny scenariusz, banalne dialogi i to, co mnie najbardziej rozczarowało – aktorstwo. Mark Wahlberg znany z świetnych kreacji w „Infiltracji” i „Strzelcu” tutaj był zupełnie innym człowiekiem. Drewniany, nijaki i mało wiarygodny. Spadek formy czy mu się po prostu grać nie chciało? O pozostałych aktorach nie wspomnę, no może powiem tylko, że pani Zooey Deschanel jest ładna.
Podsumowując, „Zdarzenie” to film nijaki, strasznie słaby z banalną historią, która co prawda może jakieś przesłanie za sobą niesie, jednak mało kogo to obchodzi. Niestety, ale po raz kolejny pan M. Night Shymalan zawiódł.
Moja ocena: 2/10
Zobacz również:
- Znaki (2002) - M. Night Shymalan, reżyser
- Infiltracja (2007) - Mark Wahlberg
- Strzelec (2007) - Mark Wahlberg
- Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda (2007) - Zooey Deschanel
- Moulin Rouge! (2001) - John Leguizamo

