Andy ma pełen pokój zabawek. Od urodzenia nie wyrzuca żadnej, co jedynie może odstawia na bok, ale na pewno nie wyrzuca. Przez to właśnie ma ich bardzo dużo. Teraz jego ulubioną i najważniejszą zabawką jest kowboj Chudy. Jednak chłopiec nie zdaje sobie sprawy, że gdy opuszcza pokój zabawki ożywają. Prowadzą spokojne i poukładane życie, przepełnione miłością do chłopca. Ich harmonię – jak co roku – naruszają urodziny Andy’ego, podczas których do kolekcji dołączają nowe maskotki. Pozycja Chudego jest zagrożona, bo na horyzoncie pojawia się kosmiczny przybysz, Buzz Astral.
„Toy story” to pierwsza animacja w pełni wygenerowana komputerowa. Jest to również jedna z moich ulubionych bajek – zarówno w dzieciństwie jak i teraz. Piękna, kolorowa i zabawna opowieść o przyjaźni i pracy nad własnym sobą. Właściwie, to, kto wie, czy gdy mu nie opuszczamy pokoju to nasze szpargały nie ożywają? No dobra, zbytnio się rozfantazjowałem, ale tak czy owak pomysł znakomity – zresztą jak wszystkie od rewelacyjnego studia Pixar, które robi najlepsze animacje.
Bajkę doceniono za muzykę i scenariusz – 3 nominacje do Oscarów. Wtedy jeszcze nie było kategorii ‘Najlepsza animacja’ jednak jestem pewien, że „Toy story” zgarnęłoby statuetkę. Od dawna już uważano tę bajkę za jeden z kroków milowych kina – właśnie za w pełni skomputeryzowaną produkcję. Reżyserem obrazu jest John Lasseter, wcześniej twórca krótkometrażówek dla Pixara, a to jest właściwie jego debiut w długometrażu. Później stworzył takie hity jak „Toy story 2”, „Dawno temu w trawie” czy „Auta”. Warto też dodać, że to on wymyślił Luxo Jr., czyli słynną lampkę biurkową, którą doskonale znamy z logo Pixara.
Podsumowując, „Toy Story” to animacja ponadczasowa i większość z Was miała okazję już ją obejrzeć. Jednak jeśli nie widzieliście, to macie poważne braki do nadrobienia, bo to naprawdę świetna i godna uwagi rozrywka na wspaniałym poziomie.
Moja ocena: 8+/10
Zobacz również inne świetne animacje:
