W małym hiszpańskim miasteczku spotykają się głowy wszystkich państw świata. Zachowano najwyższe środki ostrożności. Jednak mimo to dochodzi do zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie wiadomo, kto, po co, dlaczego i w jaki sposób. Wybucha panika, potem bomba, ale to dopiero początek. Zamach obejrzymy nie raz, a kilka razy.
Nie wiem, co pił dystrybutor przy tworzeniu tytułu tego filmu, ale ja po prostu ośmiu części prawdy się nie naliczyłem. Może jakąś rozszerzoną wersję miał, a do kin trafiła zredukowana, nie wiem, ale tytuł to pomyłka wielka. Tak czy siak, scenę zamachu i to, co dzieje się po niej ukazane nam są z perspektywy kilku osób, m.in. ochroniarza prezydenta, samego prezydenta, dziennikarki czy turysty. I tych rolach mamy między innymi Dennisa Quiada z jedną miną przez cały film, Matthew Foxa, znanego z „Zagubionych” – bardzo dobrze się spisał. Jest też Sigourney Weaver znana z „Obcego”, czy też laureat Oscara z roku 2006, Forest Whitaker. Każda z tych postaci miała coś w sobie, no może prócz wspomnianego Dennisa Quaida, który minę miał jakby na jeża usiadł. I tak cały czas!
Ukazanie tego samego kilka razy, dla mnie było niesamowicie męczące. Za trzecim czy czwartym razem chciałem już wyłączyć to i dać sobie spokój. Generalnie tylko naprawdę dobre filmy lubię oglądać więcej niż jeden raz i to w odstępie przynajmniej kilkumiesięcznym, a co dopiero mówić, o tym nie za ciekawym filmie i tych samych scenach, co 10 minut? Owszem, do każdego punktu widzenia dodano coś nowego, ale mimo wszystko było to niesamowicie żmudne i koszmarne.
Co do samej fabuły filmu to nie jest źle. Szczególnie końcówka i mało prawdopodobny wyścig – efektowny, ale tego z „Krucjaty Bourne’a” nie przebije. Gdyby nie koszmar, o którym wcześniej mówiłem i brak realizmu to było by nawet znośnie. Pominę już oklepany wątek zamachu na prezydenta, bo to widzieliśmy tysiące razy i niczym nowym ten film się nie wyróżnia.
Podsumowując, film ten to czysta rozrywka bez zbytniego wysilania szarych komórek – obejrzeć i zapomnieć, ewentualnie w ogóle nie oglądać, przecież niczego wielkiego nie stracicie.
Moja ocena: 4/10
Zobacz również:
- As w rękawie (2007) – Matthew Fox
- Mr. Brooks (2007) – William Hurt
- Happy Wkręt (2007) – Sigourney Weaver (głos)
- Pojutrze (2004) – Dennis Quaid
- Telefon (2002) – Forest Whitaker
