Historia młodego chłopca i jego chorej matki. Gdy Paweł (Adam Werstak) dowiaduje się, że lekarze nie mogą nic już zrobić, aby pomóc jego rodzicielce postanawia wyruszyć do Częstochowy, aby pomodlić się do Matki Boskiej Częstochowskiej. Paweł chce dosłownie pobiec tam, mimo, że to aż 350 kilometrów. Wraz z nim wyrusza nauczyciel w-fu, alkoholik (Robert Więckiewicz), który właśnie przez alkohol może zostać wyrzucony z pracy. Ich podróż będzie długa, męcząca i dramatyczna, a jej przebieg będzie śledzić cała Polska, za sprawą zaprzyjaźnionej reporterki, Anny (Beata Kawka).
Oj, w końcu coś dzieje się w polskim kinie. Temat ciekawy, realizacja sprawna. Bardzo podobała mi się rola Roberta Więckiewicza, ale młody Adam Westak również dobrze się spisał. Zszokowało mnie zakończenie, a raczej wszystkie sceny pod koniec. Cieszy mnie, że w końcu mogę napisać coś dobrego i pozytywnego o polskim filmie.
W filmie Tomasza Wiszniewskiego Polska ukazana jest w bardzo negatywnym świetle – brudna, zapijaczona, brzydka. W tym wszystkim, spory kontrast – mały Pawełek, pełen nadziei i wewnętrznej wiary, który do końca żyje w przekonaniu, że da radę uratować umierającą matkę. W filmie wszystko jest tak bardzo naturalne i prawdziwe, że czasem wydaje się, że oglądamy film dokumentalny, wszelkie postacie drugoplanowe, czy i te pierwszoplanowe są naprawdę bardzo autentyczne.
Podsumowując, „Wszystko będzie dobrze” to film naprawdę dobry i godny uwagi, uznany przeze mnie za najlepszy polski film roku 2007. Zdecydowanie polecam.

