Syn Cezara, Brutus chce poślubić córkę króla Grecji, Irinę. Ta jednak bardziej zainteresowana jest sługą swojego ojca, Romantiksem. Proponuje rozstrzygnąć spór poprzez igrzyska olimpijskie. Brutus pewny siebie zgadza się na jej propozycję. Do Grecji przybywają reprezentacje wszelakich państw, w tym Galii wraz z Romantiksem, Asteriksem, Obeliksem i resztą znanych Galów. Rozpoczyna się impreza, która przetrwa tysiące lat, chociaż wg twórców ‘długo nie przetrwa’…

Kolejny, już trzeci aktorski film o losach dzielnych Galów. Tym razem jednak, pierwsze skrzypce gra tu postać Brutusa, syna Cezara. Oglądałem wersję z polskim dubbingiem, gdzie bohater przemówił głosem Borysa Szyca. I właściwie to był jedyny, godny uwagi element tego filmu, niestety.

Było trochę śmiesznie, więcej nudno, dużo na pewno pomógł owy dubbing. Jak już wspomniałem, główna rola tym razem to Brutus, a nie Asterix i Obelix, podobały mi się jego potyczki z ojcem i wciąż to nowe prezenciki. I jakby nie patrzeć, to był najciekawszy wątek. Całe te igrzyska, tak jak i w filmie, jak i te prawdziwie są dla mnie nudne, więc film za bardzo nie wciągnął. Właściwie to chyba nawet fani olimpiady nie byliby za bardzo usatysfakcjonowani. Film jest po prostu słaby.

O jedną kontynuację za daleko, można by rzec. Poprzednie dwa filmy, o potyczkach z Cezarem, a później z Kleopatrą wybitne nie były, ale śmieszyły i dało się je oglądać. O tym filmie powiedzieć się tego nie da. Trochę żałuję straconych dwóch godzin. Zawiodłem się, to też moje słowo do Was: darujcie sobie ten film.

Moja ocena: 3/10

Zobacz również:

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 21 lip 2008 o 17:25

Skomentuj


*