Bohaterowie filmu spotykają się na imprezie zorganizowanej, aby pożegnać Roba, który zdobył świetną posadę w Japonii. Po przybyciu bohatera atmosfera trochę się psuje, wychodzą na jaw różne emocjonalne informacje. Jednak cały ten bałagan przyćmiewa coś. Wszyscy słyszą jakieś wybuchy, odgłosy, widzą też płomienie i tym podobne. Nikt nie wie, co się dzieje, uczestnicy przyjęcia wychodzą na podwórko. Wszędzie panuje zupełna dezorientacja. Wkrótce nieopodal bohaterów spada głowa Statui Wolności. To już wywołuje prawdziwą panikę. Atak terrorystyczny? Ufo?
Zacznę od olbrzymiej, niespotykanej kampanii reklamowej filmu. Zewsząd atakowały nas urywki, zdjęcia, plakaty – szczególnie ten ze zniszczoną Statuą Wolności robił niesamowite wrażenie i wywołał poruszenie wśród wszystkich. Nikt nie wiedział, o co chodzi. Po seansie nie wiele się zmienia, wciąż nie znamy odpowiedzi na wiele dręczących pytań. Jednak jakby nie patrzeć, kampania przyniosła oczekiwany skutek – film przy budżecie 25 milionów dolarów, zarobił aż 80 milionów, a poza USA drugie tyle. Chodzą plotki o sequelu, jednak nie tak prędko.
Sposób pokazania nam filmu, czyli obraz z perspektywy kamery trzymanej przez bohaterów był dla mnie niesamowicie męczący. Rozumiem, że to miało być coś nowego, innowacyjnego, ale moim zdaniem nie tędy droga. Myślałem, że dostane jakieś epilepsji czy czegoś innego, w głowie mi się kręciło i w ogóle. Dobrze, że trwało to tak krótko, bo chyba bym do końca nie dotrwał. Zdecydowanie wolę tradycyjnie kręcone filmy.
Fabuła filmu, jeśli w ogóle można to tak nazwać, szczątkowa, właściwie wszystko kręci się wokoło pytania ‘ale o co chodzi?’, tego właśnie postacie z filmu próbują się dowiedzieć, a jednocześnie przetrwać tę inwazję czy też atak. Zakończenie nie rozczarowuje, jednak nie odpowiada na wszystkie pytania, tak prawdopodobnie miało być, ale czy ewentualna kontynuacja odpowie nam na nie? Fani na pewno tego by chcieli, jednak producenci (J.J. Abrams, twórca „Zagubionych”) mogą jeszcze trochę pobawić się z widzami w kotka i myszkę…
Podsumowując, „Cloverfield” (nawet mi nie mówicie o polskim tytule, nie przechodzi mi on ani przez usta, ani przez klawiaturę) to film dobry, innowacyjny i na pewno godny uwagi. Osobiście wolałbym nie oglądać kolejnych części, jednak wyniki kasowe mówią same za siebie i jest to tylko kwestia czasu.
Moja ocena: 7/10
Zobacz również:
- Pakt milczenia (2006) - Jessica Lucas
- Ona to on (2006) - Jessica Lucas
- Posejdon (2006) - Mike Vogel
- Z ust do ust (2005) - Mike Vogel
- Wredne dziewczyny (2004) - Lizzy Caplan

