Rumunia, ostatnie lata panowania komunistów. Bohaterkami filmu są dwie młode kobiety, Gabita i Otilla. Ta pierwsza zaszła w niechcianą ciążę, którą postanawia usunąć. Pomaga jej w tym Otilla. Dziewczyny wynajmują pokój w hotelu, gdzie pojawia się facet, który ma pomóc im w ‘usunięciu problemu’. Jednak prawdziwe problemy zaczynają się, gdy okazuję się, że bohaterki mają za mało pieniędzy, a owy mężczyzna chce czegoś więcej niż tylko zapłaty pieniężnej.
Właściwie więcej o filmie napisać nie mogę, aby za dużo nie zdradzać. Bo w filmie dzieje się mało, ale za to długo. Obraz ma chyba tyle samo wielbicieli, co przeciwników. Mnóstwo zdobytych nagród i wszechobecny zachwyt krytyków na przeróżnych festiwalach, aczkolwiek porażka na polu Oscarowym. Ja osobiście tego wszystkie nie rozumiem. Dla mnie film był po prostu nudny. Owszem, temat ważny, trochę szokujący, aktorki grały naturalnie… No, ale co w związku z tym? Wiało nudą. Długie ujęcia, które rzekomo miały nadać realizmu jeszcze bardziej zepsuły wrażenie. Ktoś po prostu postawił kamerę, wcisnął nagrywanie i poszło.
Jak już powiedziałem, jest sporo osób, którym film się podobał. Jest i sporo, którym nie. Ja należę do tych drugich. Nie polecam filmu, dosyć specyficzne kino… Mnie nie przypadło do gustu. I zgadzam się z tym, że nie dostał on nominacji do Oscara. Już „Katyń” bardziej mi się podobał.
