Przypadkowy przechodzień, pan Smith (Clive Owen) widzi uciekającą kobietę w ciąży i goniącego ją faceta z bronią. Postanawia jej pomóc. Zabija większość złoczyńców (nagle zrobiło się ich kilkoro) bez większego wysiłku) lecz niestety owa kobieta zostaje postrzelona zaraz po porodzie. Smith zabiera ze sobą dziecko i ucieka. Będzie żałował tej decyzji gdyż źli ludzie będą szukać bobasa nie zważając na cokolwiek. I tak zaczyna się swoista sieczka.

Gdy usłyszałem o tym filmie jakoś w sierpniu/wrześniu ubiegłego roku zaciekawił mnie on. Myślałem, ze będzie to cos ciekawego w dodatku z jednym z moich ulubionych aktorów, Clive’m Owenem, a także piękną Monicą Belucci. Niestety. Film jest kompletną porażką, strzelanka bez jakiegokolwiek sensu. Sam tytuł mówi już wiele, „Tylko strzelaj!” i tak właśnie robią aktorzy. Głównie tylko strzelają i nic poza tym.

Jak ktoś lubi takie filmy to będzie zachwycony. Mi nie przypadło to do gustu. Było nudno i jak już mówiłem bez sensu. Strzelali, strzelali i nic poza tym. No i dziecko jakieś super wytrzymałe, bo latało raz tu, raz tam. Panie Owen, sądziłem, że lepiej pan wybiera filmy, w których się pojawia. Bynajmniej tak było do tej pory („Bliżej”, „Plan doskonały”).

Moja ocena: 2+/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 19 sty 2008 o 16:42

Skomentuj


*