closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 4 miesięcy 20 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.

Szczęśliwa nastolatka, Audrey Fleming (Lindsay Lohan) zostaje porwana przez psychopatę. Ten ją maltretuje i tym podobne sceny jak z „Piły III”. Potem odnajdują ją w lesie, jednak Audrey twierdzi, że wcale nie jest Audrey a Dakotą Moss i nie zna żadnej Audrey, nie poznaje rodziców, znajomych, nikogo. Potem – nie wiedzieć, czemu – zdaje sobie sprawę, że prawdziwa Audrey wciąż jest zagrożona przez mordercę i trzeba jak najszybciej ją odnaleźć i uratować. Bohaterka stara się wszystkim wytłumaczyć, o co jej chodzi, jednak wszyscy myślą, że popadła w jakiś obłęd czy amnezję z powodu przeżyć, jakich doznała. Prawda okazuje się inna.

Lindsay Lohan pomiędzy jedną imprezą a drugą znalazła czas, aby wpaść na plan filmowy. Po tym, co z tego wyszło można wywnioskować, że gwiazdeczka przyprowadziła ze sobą na plan swoich największych przyjaciół – tych oraz tych. Następnie zapoznała ich z reżyserem, scenarzystą i wszystkim osobami odpowiedzialnymi za ten ‘tworek’.

Film jest wybitnie głupi, historia mogłaby być ciekawa, gdyby nie mnóstwo bezsensowych wątków i scen, które są, aby film trwał. Mnóstwo nielogiczności, sprzeczności, absurdu (negatywnego) czy po prostu debilizmu. O zakończeniu to chyba aż szkoda się wypowiadać, bo ja nie wiem, co to w ogóle było. Tak w ogóle to nie ma, co pisać o tym czymś, bo filmem tego bym nie nazwał. Zdecydowanie Złota Malina roku 2007 za Najgorszy Film. Nie oglądajcie tego, dobrze radzę, nie oglądajcie.

Moja ocena: 1/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 02 sty 2008 o 15:57

Skomentuj


*