closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 5 miesięcy 12 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.

Znajdujemy się na Antarktydzie. To tutaj wydarzyła się historia pingwina, Cody’ego Mavericka, który chciał coś osiągnąć w życiu. Zapisał się na konkurs dla surferów, gdyż uwielbia to robić. Idolem Cody’ego jest Big Z, wielki surfer, który wygrywał owy konkurs 10 razy z rzędu, lecz został pokonany przez nijakiego Tanka i zginął. Cody przybył na wyspę, wkurzył się i na Tanka, ten wyzwał go na pojedynek na fali. Niestety, Cody nie równa się Tankowi i przegrywa. Zaopiekowała się nim piękna Lani, zaprowadziła go do jakiegoś Dziwaka. Ten okazał się zupełnie kimś innym niż mogłoby się wydawać.

Po sukcesie „Shreka” w roku 2001, z roku na rok kino zalewa fala animacji. Ostatnio na topie są pingwiny, po „Happy Feet”, gdzie pingwiny stepowały przyszedł czas na ich uwielbienie do surfowania. Mnóstwo tu uczłowieczeń, zresztą to się już stało normą, że twórcy dają przeróżnym zwierzakom (od ryb, przez pingwiny, na osach kończąc) oraz przedmiotom (zabawki, samochody, roboty) ludzkie cechy. Wychodzi to dwojako. Jedna są genialne, błyskotliwe, świeże i ciekawe, inne tylko próbują takie być.

Na fali” stoi mniej więcej po środku. Zastosowano tutaj technikę paradokumentu. Jesteśmy jakby świadkami reportażu na temat Cody’ego. Niestety, brak konsekwencji psuje dobre wrażenie, bo momentami, a już na pewno na końcu, zaniechano tego sposobu opowiadania i mamy zwykłą animację. A tak kilka gagów związanych z tym było bardzo dobrych, a pod koniec jest już nuda. No i mi pingwiny już się znudziły, także tez bez rewelacji. Polska linia dialogowa dobra – cos dla młodszych, i cos dla starszych. Obejrzeć można.

Moja ocena: 5+/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 10 gru 2007 o 17:22

Skomentuj


*