closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 6 miesięcy 5 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.

Wszystkie dzieci wiedzą, co się dzieje z ich ząbkami, gdy wypadną. Trzeba go położyć pod poduszkę, a potem w nocy przyjdzie… STEFAN MALUTKI?!?!?!?! Ale, o co chodzi? Takie rzeczy to tylko w Polsce. Twórcy wymyślili, że po ząbki przychodzi mała mysz, zwana właśnie Stefan Malutki – w Polsce, normalnie jest to nijaki Perez. Następnie owe ząbki przerabiane są na piękne perły i sprzedawane do sklepu z naszyjnikami z pereł. Niestety jednak, kolejna misja Stefana nie powiodła się. Przypadkiem zostaje on porwany. Z pomocą przychodzi mała Zuzia, do której właśnie Stefan zmierzał, ale nie dotarł, oraz jej kolega Robercik. Dzieci nie zważając na niebezpieczeństwa, a tych będzie sporo, stawiają czoło złemu Pryszczowi, który zawał pakt z jedną z myszy, które nie trawi Stefana i chce przejąć perłowy biznes.

Jaki to był głupi film. Fabuła była nawet nie banalna, a żenująca. Pomysł ze Stefanem – czyli jawnym nawiązaniem do Stuarta Malutkiego, które pewnie miało przyciągnąć więcej dzieci do kin – był okropny. Właściwie to dałem się nabrać i tylko, dlatego skusiłem się na ten film. Ale oglądanie tego to była prawdziwa męczarnia. 90 minut dłuży się i nuży, a kolejne sceny zamiast śmieszyć czy ciekawić to wprawiają zakłopotanie, zażenowanie i ogólnie w niesmak. Aktorzy straszni, nawet montaż i wykonanie okropne… BLE! Zdecydowanie odradzam, strata czasu, prądu, czegokolwiek, zapomnijcie, że w ogóle czytaliście i słyszeliście o Stefanie. Stefanowi mówimy nie.

Moja ocena: 1/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 17 lis 2007 o 16:41

Skomentuj


*