Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 6 miesięcy 8 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Pi podczas dzieciństwa stracił rodziców. Wyruszył, więc ze znajomym morświnem i jego matką na rafę koralową. Bo mały Pi to rybka, taka mała, kolorowa. Podróż była długa, a na rafę bohater przybywa, jako dorosła ryba. Tam poznaje swoją ciotkę i jej syna, a także najładniejszą rybkę na rafie, Kordelię, w której się zakochuje. Niestety, Kordelia aby chronić rafę ulega urokom wielkiego rekina, Ćwieka, który w zamian za względy Kordeli obiecał nie atakować bezbronnych mieszkańców rafy. Pi przy pomocy wielkiego, starego żółwia, Nerissana, ma zamiar stawić czoło Ćwiekowi i zdobyć serce Kordeli.
Po raz kolejny udowodniono, że polsku dubbing może zrobić coś ciekawego z nudnej, monotonnej i oklepanej bajki. Było kilka naprawdę dobrych tekstów, mimo, że historia ciekawa i zbyt innowacyjna nie jest. Amerykanie zrobili ją głównie dla dzieci, natomiast Polacy trochę ją podrasowali, przez co nie do końca wiadomo, kto jest adresatem bajki. Bo fabuła dla dzieci, ale dialogi nie do końca mogą być dla nich zrozumiałe (np. nawiązania do polityki). Tak czy owak, mi oglądało się całkiem dobrze, ale bez rewelacji. Można obejrzeć.
