closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 6 miesięcy 13 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.

Gary Shaller (Martin Freeman) ma bardzo dziwne sny. Pojawia się w nich piękna kobieta. Dziwnym trafem ta sama kobieta śni mu się, co noc, a kolejne sny są jakby kontynuacją wcześniejszych, ale coraz odważniejsze i wyuzdane. To właśnie te sny rujnują bohaterowi całe życie. Nie myśli on o niczym innym, jak o tym, ażeby znów pójść spać i śnić o tej kobiecie. Zaniedbuje swoją kobietę, Dorę (Gwyneth Paltrow), która w końcu go zostawia. Całe mieszkanie obkleja dźwiękoszczelną gąbką, aby spało mu się jeszcze lepiej i żadne dźwięki tego nie zakłócały. Przełom jednak nastąpi, gdy owa kobieta pojawi się naprawdę w jego życiu. Najpierw tylko na obrazku w reklamie. Jednak dzięki przyjacielowi (Simon Pegg), Gary naprawdę spotka kobietę ze snów, Annę (Penelope Cruz).

Senny film z gwiazdorską obsadą. Piękna Penelope Cruz, do tego Gwyneth Paltrow, Martin Freeman, Simon Pegg i Danny DeVito. Rewelacji nie ma, jednak film ma coś w sobie, co go wyróżnia od innych. Może to dziwna fabuła, nie wiem. Nie żałuję, że obejrzałem. Z przyjemnością patrzyło się na piękna Penelope, która zmieniała swój wizerunek kilkakrotnie i za każdym razem lśniła i błyszczała. Zakorzenienie pozytywne, dobrze dobrane i pasujące do całej konwencji filmu. Obejrzeć można. ;>

Moja ocena: 6/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 09 lis 2007 o 17:44

Skomentuj


*