Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 6 miesięcy 17 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Odgrzewamy stare kotlety, część nie-wiedzieć-która. Państwo McCallister rozeszli się. Dokładniej to pan McCallister zostawił rodzinę dla innej kobiety. Mieszka z nią w supernowoczesnym domu sterowanym przez głos. Kevin z rodzeństwem mieszka z matką. Jednak Święta Bożego Narodzenia postanawia spędzić u ojca, nie informując o tum uprzednio matki. Oczywiście tatuś i jego kobieta przyjmują Kevina z otwartymi rękoma. Dzieciak spotyka jednego ze starych swoich ‘znajomych’ złoczyńców, którzy kiedyś chcieli obrabować jego dom. Teraz jeden z nich z żoną poluje na dom pana McCallistera. Niestety, domu znów pilnuje Kevin.
Dwie pierwsze części przygód Kevina były świetnymi komediami rodzinnymi, które po dziś dzień można oglądać i oglądać. Potem pojawił się Alex w filmie „Alex – Sam w domu”, który do oryginału nawet się nie zbliżył. I niestety, powstała część czwarta. Dno dna, wodorosty wodorostów, szmira nad szmiry i nie warto chyba nawet dalej się nad tym rozwodzić. Film nudny od samego początku, żadnego pozytywu, aktorstwo żenujące. Gdy przypadkiem zobaczycie w programie TV ten film – odłączcie prąd na czas jego trwania. Bleeeeee…
