Hogwart zostaje wybrany na miejsce organizacji Turnieju Trójmagicznego, olbrzymiego widowiska, w którym udział biorą szkoły z całego świata. Teraz, prócz uczniów z Hogwartu udział biorą uczennice z Francji szkolone przez olbrzymią Madame Olympię Maxime (Frances de la Tour), a także uczniowie z Bułgarii, wychowani przez Igora Karkarowa (Predrag Bjelac). Ze względów bezpieczeństwa, Dumbledore (Michael Gambon) ogłasza, że swoje nazwiska do Czary Ognia, która wybierze trzech zawodników do Turnieju, mogą wrzucać tylko uczniowie powyżej 17 lat. Nadchodzi dzień wyborów. Z Hogwartu zostaje wybrany Cedric Diggory (Robert Pattinson), Francję będzie reprezentowała Fleur Delacour (Clémence Poésy), natomiast Bułgarię Wiktor Krum (Stanislav Ianevski). Niespodziewanie, Czara wyrzuca jeszcze jedną karteczkę. Napisane na niej jest „Harry Potter”. Wszyscy są zdumieni, nie tylko tym, że jest czterech zawodników, ale także, tym, że Harry (Daniel Radcliffe) nie ma 17 lat. Dumbledore i nauczyciele postanawiają, że Harry nie może sprzeciwić się Czarze i musi wziąć udział w Turnieju. Wszyscy odwracają się od Harry’ego, myślą, że to on sam wrzucił swoje nazwisko, nawet Ron (Rupert Grint) się do niego nie odzywa. Potter jednak ma inne zmartwienia na głowie – przed nim pierwsze zdanie, musi pokonać węgierskiego smoka…
I to jeszcze nie wszystko, bo w tej części działo się tak dużo, że nie sposób to opisać, nawet w krótkim streszczeniu. Oprócz samego Turnieju Trójmagicznego, był jeszcze Bal Bożonarodzeniowy, Hermiona w oszałamiającej kreacji, Ron w przypałowej, a także jego i Harry’ego problem ze znalezieniem partnerki. Generalnie to jak na razie jest to najlepszy film z serii o Potterze, a sama końcówka i starcie z Voldemortem to już mistrzostwo. Widać, że czym bliżej końca, czyli siódmej części tym dzieje się coraz więcej, a całość przyprawia o dreszcze. Nie będę dalej tu rozwodził się nad filmem, bo albo się lubi Pottera, albo nie, ja już pisałem, że uwielbiam tę serię i z niecierpliwością czekam na „Zakon Feniksa”. A dodam jeszcze, że „Czara Ognia” dobiła do 10 miejsca (stan 30 listopada 2007) Box Office Wszechczasów (najlepiej zarabiające filmy na świecie).







