Alison Scott (Katherine Heigl) to młoda dziennikarka, która mieszka z siostrą Debbie (Leslie Mann) i jej mężem, Petem (Paul Rudd). Właśnie dostała awans i wybrała się z Debbie do klubu, aby to uczcić. Tam poznaje Bena (Seth Rogen), który od razu przypada jej do gustu. Dobrze się bawią, trochę za dużo wypijają i postanawiają iść do łóżka. Następnego dnia już nie jest tak kolorowo. Alison wyraźnie żałuje ubiegłej nocy i szybko pozbywa się Bena. Mija kilka dni, a samopoczucie Alison się psuje. Zaczyna wymiotować i takie tam. Przeczuwa najgorsze. Wraz z siostrą kupuje test ciążowy i… wynik jest pozytywny. I co teraz? Jak założyć rodzinę z kimś, kto zatrzymał się na etapie wczesnego dzieciństwa? Czy jej życie właśnie legło w gruzach?
„Wpadka” okazała się kasowym czarnym koniem. Krytycy nie zostawili suchej nitki na tym filmie, natomiast widzowie tłumnie ruszyli do kin. A czy warto było? I tak, i nie. Dostajemy momentami miłą komedię, z uroczą Katherine Heigl, szerzej znaną z „Roswell: W kręgu tajemnic”. Ale niestety, tylko czasem jest śmiesznie i na poziomie, kompletnie nie podobała mi się postać Bena i jego „znajomych”, którzy chyba poza paleniem czy ćpaniem czegoś tam nie mieli innego życia. Z drugiej strony był to świetny kontrast do postaci Alison, która jakby nie patrzeć – miła, ułożona, grzeczna – kompletne przeciwieństwo chłopaka, któremu ma urodzić dziecko. Czy obejrzeć? Czy obejrzeć? Wolna wola, ja spodziewałem się czegoś lepszego.

