Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 8 miesięcy 7 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Małżeństwo David (Luke Wilson) i Amy (Kate Beckinsale) Fox podróżują nocą, jednak ich samochód odmawia posłuszeństwa. Na szczęście (albo niekoniecznie) niedawno minęli motel i postanawiają tam wrócić na piechotę. Biorą pokój i chcą przespać tę długą i trudną noc. David włącza video, tam widzi brutalne sceny, gdy jacyś ludzie są zabijani przez innych. Po chwili David i Amy dostrzegają, że pokój, w którym dzieje się akcja tego filmiku jest dokładnie taki, jak ten, w którym właśnie przebywają. Są też inne filmy, ale każdy z nich przedstawia podobne sceny. Państwo Fox już wiedzą, że nie będzie to łatwa noc, a ich losy zostały przesądzone, gdy zamówili owy pokój. Czy wyjdą z tego żywo?
Czytając zapowiedź tego filmu, wiedziałem, że nie będzie to nic nowego, baa, nawet myślałem, że może to być coś typu „Hostel” czy „Wzgórza mają oczy”. Na szczęście dla mnie obraz tego diametralnie różni się od dwóch poprzednich. Przede wszystkim tu nie ma żadnych potworów i tego typu dziwactw, tu są normalni ludzie, którzy chcą zabić. Filmowi udało się wytworzyć mini-klimat, i jako tako mnie wciągnął i zachęcił do dalszego oglądania. Co prawda końcówka już nie była taka kolorowa, ale generalnie film nie jest zły. W zalewie beznadziejnych horrorów, które zamiast straszyć – obrzydzają – „Motel” jest czymś innym, czysto rozrywkowym, ale ciekawym. Tak, to obraz typu – obejrzyj i zapomnij – aczkolwiek, jeśli miałbym wybierać np. dwa wcześniej wspomniane tytuły i ten, to na pewno poleciłbym i wybrałbym „Motel”. Wybór jednak, pozostawiam Wam. Ja ani trochę nie żałuje, że skusiłem się na tę pozycję.
