Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 8 miesięcy 26 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Pewna kobieta, Jessica Martin (Kim Basinger) odprowadza syna do autobusu szkolnego, wraca do domu i chce czymś się zająć. Nagle do jej domu wchodzą napastnicy, zabijają jej gosposię, a ją porywają. Kobieta nie wie, o co chodzi, myśli, że nastąpiła jakaś pomyłka. Porywacze zamykają ją w jakimś pokoju i na jej oczach rozwalają będący tam telefon. Jednak ta postanawia naprawić go i cudem uda się jej, wykręca jakiś numer i dodzwania się do drugiego bohatera filmu – Ryana (Chris Evans). Ryan to typowy nastolatek, niedawno zerwała z nim dziewczyna i ma nadzieje na powrót. Z początku Ryan nie wierzy w słowa Jessicy, jednak w końcu ulega i postanawia zawieźć swój telefon na policję i dać porozmawiać kobiecie z policjantem. Niestety, na posterunku wybucha bójka i chłopak musi radzić sobie sam.
Mimo iż fabuła filmu wydaje się strasznie głupia, to jednak oglądało się całkiem miło. Trochę dziwi i zastanawia to jak Jessica mogła naprawić owy telefon, skoro uczy biologii i jakiegoś zbytniego przygotowania do tego nie ma. Niemniej jednak udało się jej i akcja jakoś się toczy. Są pościgi, wybuchy, znani aktorzy i szczęśliwe zakończenie. Typowa, hollywoodzka produkcja, która ma zarobić, zadowolić widza i zająć mu trochę czasu rozrywkowym kinem. I tak właśnie jest, odrywamy się od szarej rzeczywistości na ponad półtorej godziny i sobie oglądamy jak Chris Evans lata z Nokią 6600 i próbuje uratować Kim Basinger. Podobało mi się, choć nadzwyczajne to to nie było.
