Stuart Shepard (Colin Farrell) wiedzie dziwne życie. Chodzi w podrobionym garniturze, nie płaci swojemu pomocnikowi, ma niby jakieś znajomości i jest agentem reklamowym. Ma żonę, jednak codziennie dzwoni z budki do Pam (Katie Holmes), aby umówić się z nią na noc w hotelu. Oszukuje ją, oszukuje siebie, oszukuje żonę. Któregoś razu odbiera w budce dziwny telefon. Rozmówca mówi, że ma go na muszce i jeżeli odłoży słuchawkę to zginie. Stu początkowo nie wierzy, jednak, gdy zabójca zestrzela alfonsa jednej z pobliskich agencji towarzyskich, bohater wie, że nie są to żarty i w tej chwili zaczyna się walka o jego własne życie. Zda sobie sprawę z tego, że nie było ono doskonałe.
Perspektywa tego, że spędzę 81 minut na oglądaniu Colina Farrella rozmawiającego przez telefon w budce w środku Nowego Jorku nie za bardzo mnie interesowała. Jednak tu i ówdzie przeczytałem, że przez ten czas, mimo statycznej akcji w filmie dzieje się dużo. Czytałem również pochwalne recenzje i opinie. No, więc obejrzałem. I jak najbardziej nie żałuję. Śmiało mogę stwierdzić, iż jest to najlepsza, widziana przeze mnie, rola Colina w jakimkolwiek filmie. Zagrał on wyśmienicie i włożył w rolę Stuarta naprawdę dużo emocji. I jak już wspomniałem, mimo, że cały czas widzimy jedną budkę, tę samą rozmowę, Colina w roli głównej i kilku innych aktorów, to jednak film naprawdę wciąga i jesteśmy ciekawi jak dalej potoczą się losy bohatera i jakie będzie zakończenie. A jakie ono jest? Niby szczęśliwe, aczkolwiek jest w nim trochę złośliwości… Tak czy owak, warto obejrzeć ten pełen napięcia thriller.

