Jason (Matt Damon) i Marie (Franka Potente) żyją na drugim końcu świata, w odległych od USA, Indiach. Cieszą się spokojem od wszelkich rządowych spraw. Jednak Jasona wciąż męczą koszmary, non stop jest uważny i czuje się obserwowany. Pewnego razu Bourne odkrywa, że ktoś go szuka i zaczyna uciekać. W pościgu ginie Marie. Bourne jest zrozpaczony. Musi znów zmienić miejsce zamieszkania, odkryć, kto i dlaczego go szukał, a także, dlaczego chciał go zabić. Bohater ponownie musi zmierzyć się z przyszłością, a także z wciąż otaczającymi go wrogami.
Druga część historii o Jasonie Bourne’ie powołanym do życia na łamach książki Roberta Ludluma dorównuje poprzedniczce. Ponownie dostajemy kawał porządnego kina akcji z mnóstwem zapierających dech w piersiach scen. Akcje, pościgi, strzelaniny… ale i dobra fabuła. Nie jest to kolejny film napakowany byle czym, aby było dużo i głośno. Jest dużo i głośno, ale i ciekawie. Do tego świetna gra Matta Damona i pozostałych postaci. Niestety, jest pewien minus. Zmienił się reżyser, a co za tym idzie, sposób kręcenia filmu. Doug Liman nakręcił pierwszą część profesjonalnie i solidnie, natomiast druga część, nakręcona przez Paula Greengrassa, momentami się gubi. Dokładniej to widz się gubi, a to przez sposób prowadzenie kamery, np. w końcowej scenie pościgu w tunelu praktycznie nie wiadomo, co kto gdzie i jak – tak szybko wszystko się dzieje. Takie są bynajmniej moje odczucia. Niemniej jednak film jest godny polecania mimo tego drobnego mankamentu.

