Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 9 miesięcy 8 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
John McClane (Bruce Willis) ma już dość ciągłych pościgów i ratowania świata. Patroluje sobie jakieś ulice, a teraz pokłócił się ze swoją córką, Lucy (Mary Elizabeth Winstead). Dostaje wezwanie, że ma eskortować pewnego hakera, Matta Farella (Justin Long), z punktu A do punktu B, na przesłuchanie FBI. Myśli, proste zadanie, zrobi i pojedzie do domu. Nic bardziej mylnego. Już w domu Farella, John wie, że nie będzie to proste zadanie, gdyż Matta chce ktoś zabić. Oboje wychodzą z tego żywo i zmierzają do kwatery FBI. Niedługo po tym nieznani terroryści postanawiają zaatakować USA od wewnątrz… wyciągając wtyczkę od prądu. Kraj został zupełnie sparaliżowany.
Przyznam, że poprzednich części prawdopodobnie nie oglądałem, a jeśli tak, to było to bardzo dawno temu – w końcu poprzednia, trzecia część „Szklanej Pułapki” ukazała się 1995 roku, czyli 12 lat temu, a ja miałem wtedy… 6 lat! Ale dość tej prywaty, wracamy do filmu. A tutaj ponad dwie godziny solidnego widowiska napakowanego efektami, wybuchami, pościgami i przeplatanego świetnym humorem i komentarzami Johna McClane’a, czyli, po raz czwarty, Bruce’a Willisa! Z tego opisu może się wydać, że to takie głupie, dali full efektów i to wszystko. Jednak nie, przez 130 minut nie da się oderwać wzroku od filmu, bo ciągle się coś dzieje! Jako całość robi to ogromne wrażenie i po seansie mamy ogromnego banana na ustach. Bynajmniej ja miałem i byłem zadowolony, że film, jako sequel spisał się świetnie! Nie wiem, jakie były poprzednie części (albo nie pamiętam), ale jak tak samo dobre to chyba trzeba to nadrobić. „Szklana Pułapka 4.0” ukazuje również, że bez prądu na świecie zapanowałby chaos. Może w rzeczywistości (mam nadzieję) nie jest tak łatwo przejąć nad wszystkim kontrolę, niemiej jednak jesteśmy uzależnieni od technologii bardziej, niż niejeden narkoman od narkotyków. Polecam ten każdemu, bo jest to solidna rozrywka i dostarcza niezapomnianej zabawy i odskoczni od codzienności.
