Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 9 miesięcy 28 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Bob Lee Swagger (Mark Wahlberg) jest doskonałym strzelcem. Jednak na jednej z misji stracił swojego przyjaciela i postanowił wycofać się z pracy dla rządu i przejść na emeryturę. Osiadł w malowniczo położonym domku w górach. Odseparował się od wszystkie i wraz ze swoim psem wiedzie spokojne życie. Jednak pewnego razu, odwiedza go pewien pułkownik, Isaac Johnson (Danny Glover), który mówi, że życie prezydenta Stanów Zjednoczonych jest zagrożone, bo ktoś planuje atak na niego. Sęk w tym, że atak prawdopodobnie przeprowadzi bardzo dobry snajper, a Boba zadaniem będzie zaplanowanie tego ataku, tak, aby Secret Service mogli wykluczyć wszystkie możliwe drogi do nieszczęścia. Jednak do ataku dochodzi, a wszystkie podejrzenia skierowane są na Swaggera. Okazuje się, że to pułapka. Bob będzie musiał udowodnić, że nie on chciał zabić prezydenta USA, tylko czy będzie chciał? Mówią, że zemsta jest słodka…
O, i to jest dopiero ciekawy film. Mimo powielania tysiąca schematów, nie nudzi, wciąga i miło się go ogląda (nie czujesz, kiedy rymujesz!). Mark Wahlberg w roli świetnego snajpera jest idealny. W jego cieniu pozostali aktorzy wypadają nieco blado, można nawet powiedzieć, iż jest to film jednego aktora, ale nawet sam tytuł wskazuje, kto w tym filmie gra pierwsze skrzypce. Historia tutaj nam przedstawiona, mimo że wydaje się mało wiarygodna, czy czasami śmieszna, to jednak obejrzeć się da, nawet z przyjemnością. Piękne krajobrazy górskie, czy też pod koniec góry w śniegu (jakiś lodowiec?), dobre sceny snajperskie, czy znakomicie dopasowane i nie przeszkadzające efekty specjalne. Akcja dozowana powoli, stopniowo, co wciąga jeszcze bardziej. Mnie wciągnęło, świetny film, polecam!
