Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 10 miesięcy 24 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Mały chłopiec zaczyna wątpić w istnienie Świętego Mikołaja. Aż tu nocą pod jego dom przyjeżdża ogromny ekspres. Konduktor tegoż pociągu namawia chłopca, aby wsiadł i wybrał się z nim w podróż na Biegun Północny, gdzie, wraz z innymi niedowierzającymi dziećmi, będzie mógł spotkać samego Świętego Mikołaja. Oczywiście chłopiec wsiada. I tak oto wraz z innymi przebędą długą drogą, pełną przygód, niebezpieczeństw i zabaw. I na koniec dotrą na Biegun.
No może nie taki od razu koniec, bo potem jeszcze będzie kawałek filmu… niestety, ten najnudniejszy. Bo o ile cała podróż jest rzeczywiście ciekawa i pełna humoru i zabawy, to już na Biegunie Północnym się nudzimy. Tak czy owak, „Ekspres polarny” to droga (165$) animowana bajka z pięknym morałem i zapierającą dech w piersiach animacją. To tutaj Tom Hanks wcielił się aż w sześć postaci, tutaj dowiemy się, że Święty Mikołaj jednak istnieje i ma całkiem pokaźne miasteczko. Że co roku bierze ogromny wór prezentów odwiedza wszystkie dzieci. Czyli standard. Oglądało się bardzo miło, na pewno bardzo spodoba się dzieciom, a tym młodszym na pewno umocni wiarę w Mikołaja. Jednak starszym i dorosłym również miło może się to oglądać. Ja nie żałuję i polecam. :)
