Jake (Cedric the Entertainer) budzi się w hotelu. Nie pamięta, kim jest, co tutaj robi, a na dodatek obok leży trup. A ten trup to agent FBI! Dodatkowo znajduje walizkę z całkiem pokaźną sumą. Myśli, że jest prywatnym zabójcą, albo czymś w tym rodzaju. Postanawia uciec. Jednak na dole w hotelu spotyka piękną kobietę, Diane (Nicollette Sheridan, Edie z Desperate Housewives!), która się przedstawia jako jego żona. Zabiera go do wspaniałej posiadłości i mówi mu ze to wszystko jest jego. Jake jednak w porę się orientuje, że Diane ma złe zamiary i chce wydobyć od niego pewne informacje. Ucieka i w małej knajpce poznaje Gnię (Lucy Liu), która mówi, że jest zwykłym dozorcą w firmie produkującej gry, a ona sama jest jego dziewczyną. Jake musi rozgryźć, kto tak naprawdę mówi prawdę i jeszcze przy tym uratować super-mega-ważny chip.
Nudziłem się. Nie cały czas, ale momentami było bardzo nudno. Przeciętna komedia do obejrzenia i zapomnienia. Na uwagę zasługuje Nicollette, która świetnie odegrała swoją rolę, natomiast Lucy Liu również dobra, chociaż czegoś brakowało. Generalnie zachwytu nad filmem nie ma, tak jak niedawno przeze mnie obejrzanym „Norbitem” – już dziś nie do końca pamiętam ten film, tak i z tym będzie za kilka dni. Obejrzeć czy nie, róbcie, co chcecie, ja trochę żałuje straconego czasu, no, ale cóż…

