closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 4 lata 11 miesięcy 14 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Oryginalny tytuł: Hot Fuzz | Reżyseria: Edgar Wright

Nicholas Angel (Simon Pegg) to świetny policjant. Nawet bardzo bardzo świetny. Tak bardzo, że wszyscy inni przy nim wyglądają naprawdę źle. Jest nawet lepszy od swoich przełożonych, więc ci, w obawie przed konkurencją wysyłają Nicolasa do jakieś zapomnianej przez wszystkich wsi. Tam policjant Angel wprowadza swoje porządki i od samego początku nie do końca przypada do gustu mieszkańcom. Jednak wszystko nabierze tempa, gdy dojdzie do kilku bardzo dziwnych incydentów, w których giną ludzie. Mieszkańcy zrzucają wszystko na nieszczęśliwe wypadki, tak, aby o wszystkim zapomnieć – w końcu wieś od kilku lat startuje do konkursu o „Najmilszą wieś” (czy jakoś tak), i w związku z tym nie może być mowy o żadnym przestępstwie. Nicolas postanawia odkryć, co się tak naprawdę dzieje i dojdzie do zadziwiających wyników.

Świetny, angielski humor! Anglicy bardzo lubią się śmiać z swoich kolegów zza oceanu. I tego właśnie pełno jest w „Hot Fuzz”, filmie, który na każdym kroku parodiuje amerykańskie filmy w bardzo ciekawy pomysł – trochę krwawy, mocno komiczny i dosadny. „Hot Fuzz” to ostra jazda bez trzymanki. Gdy na samym początku mam rozeznanie akcji i naszego głównego bohatera, tak już na feralnej wsi zaczyna się jazda. I tak właśnie przez prawie dwie godziny będziemy jednocześnie rozbawieni, momentami zniesmaczeni, aby za chwilę znów parsknąć śmiechem. Szalona komedia z elementami akcji, czy szalony film akcji z elementami komedii? Bez znaczenia, to obejrzeć trzeba!

Moja ocena: 8/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 05 cze 2007 o 16:27

Skomentuj


*