Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 12 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Bohaterem tej bajki jest mysz domowa, Roddy. Podczas gdy jego właściciele wyjeżdżają, Roddy, żyje pełnią życia, porusza się po domu pięknym samochodem na baterie i bawi się z lalkami. Jednak nocą ze zlewu wychodzi inna mysz – okropny, gruby i śmierdzący Sid. Roddy chce się go pozbyć, ale pech sprawia, ze Sid spuszcza go w ubikacji i nasz bohater ląduje w podziemnym mieście, mysiej imitacji Londynu. Tam Roddy poznaje Ritę, która w zamian za piękne, szlachetne kamienie zaprowadzi go z powrotem do domu. Na przeszkodzie stanie im zły ropuch The Toad ze swoją wesołą kompanią – szczurami Whitney’em i Spike’m, a także kuzynem, francuską żabą LeFrog.
Pozytywna, optymistyczna i zabawna bajka. Oprócz samej opowieści, która może nowością nie jest mamy tu wplecione kilka całkiem ciekawych smaczków – mowa oczywiście o sparodiowaniu kilku znanych hitów jak np. James Bong. Do tego świetne, małe ślimaczki, które występują w roli chórków śpiewających w najbardziej dramatycznych momentach. To właśnie one podobały mi się najbardziej. :) Całość oczywiście nastawiona na morał, że rodzina jest najważniejsza i bla bla trzeba ją kochać, wielbić i tak dalej – trochę nieciekawe, ale ujdzie. Dzieciom się spodoba, a i starsi nie powinni narzekać.
