Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 16 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Daniel (taksówkarz) i Emilien (policjant) są dumni ojcami. Dbają o swoje dzieci jak tylko mogą. Któregoś razu Emilien zostaje wezwany na komisariat, tam dowiaduje się ze do ich miasta, Marsylii, przybywa wróg numer jeden – złodziej i tak dalej – którego on i pozostali policjanci muszą przypilnować. Niestety, łatwowierny policjant daje się nabrać na słowa kryminalisty i go wypuszcza. Dowiaduje się o tym komendant i wyrzuca mężczyznę z pracy. Emilien chcąc odzyskać prace, wraz z Danielem spróbują złapać uciekiniera.
Cytat z plakatu: „Rozpędzona do 300 km/h akcja i śmiech bez hamulca”. Więc tak – akcja to tutaj rozpędza się pod koniec i to zaledwie do jakichś 20 km/h… A śmiech? Śmiech to ja mam z tego plakatu. Nie widziałem trzech poprzednich części i widzieć nie chcę. Nie wiem, co francuzi widzą w tym filmie, że wybrało się na niego ponad 5 mln ludzi… Oni mają takie poczucie humoru? Jak tak, to współczuję, jest jeszcze gorzej niż polskie pseudo-komedie. Przez 90% filmu jest tylko gadanie, gadanie i gadanie. No i wszechobecna głupota. Pozostałe 10% to początkowy, nic nie mający wspólnego z całością pokaz, co potrafi taksówka Daniela oraz pod koniec niezła rozróba w fajnej willi. I to byłoby na tyle. Nudna, nieciekawa, dłużąca się, nużąca się, żenująca pseudo-komedia. To nawet z tytułem ma już mało wspólnego, bo tytułowa taksówka pojawia się sporadycznie i nie w roli głównej, a wyścigów i pościgów tu tyle, co kot napłakał. Zdecydowanie odradzam. Kompletna starta czasu.
