closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 16 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.

Wszyscy bohaterowie filmu mają jeden cel – Buddy „Aces” Israel. Facet jest magikiem, ale w swoim życiu najpierw wbił się do mafii, potem chciał ich wykiwać, przeszedł do policji. Niestety dla niego, mafia się o tym dowiedziała i wyznaczyła za niego nagrodę – okrągły milion dolarów. Wieść szybko rozchodzi się w świecie przestępczym i najróżniejsi zabójcy, wariaci, członkowie mafii łakomi są na tę olbrzymią sumę. Wszyscy też wiedzą, gdzie znajduje się Buddy, oczywiście każdy tam zmierza. Na miejscu jest już policja. Konfrontacja będzie niezłą jazdą.

I tak właśnie przez cały film mamy niezłą jazdę. Najpierw wszyscy przyjeżdżają, a gdy już tam są, zaczyna się sajgon. Dosłownie. Pod koniec to już naprawdę nie wiadomo, kto jeszcze żyje, a kto oberwał. Obsada aktorska robi wrażenie – Andy Garcia, Ben Affleck, Ryan Reynolds, Chris Pine, Alicia Keys. Co do tej ostatniej to oglądając film, tak sobie myślałem, że skądś znam tę twarz, ale nie mogłem wpaść na to skąd – dopiero po obejrzeniu i sprawdzeniu na Filmwebie, któż to taki, zostałem miło zaskoczony. Widać są osoby, które potrafią i śpiewać, i grać dobrze. Dla mnie żywym tego dowodem jest właśnie Alicia Keys.

Film ogólnie może być, ale bez zachwytu, powinien spodobać się wielbicielom strzelaniny, ostrej strzelaniny. Zakończenie w ogóle mi się nie podobało, takie naciągane – jedynie muzyka pod koniec była genialna, prawie taka jak w „Requiem dla snu” – ale to tylko jeden utwór był taki dobry – Clint Mansell – „Dead Reckoning”. Całość niezła, zachwyt tylko nad Alicią.

Moja ocena: 6/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 03 maj 2007 o 19:51

Skomentuj


*