Memento (2000)

Był sobie człowiek. Miał wypadek. Niestety w wypadku zginęła jego żona, a on sam ucierpiał w sposób znaczny – utracił pamięć krótkotrwałą. Pamięta wszystko, co działo się przed wypadkiem, ale nie potrafi zapamiętać nic, co się dzieje po nim, co 15 minut kasuje mu się pamięć. Jednak sprytnie sobie z tym radzi – zapisuje sobie najważniejsze rzeczy na kartkach i zdjęciach. Leonard (Guy Pearce), bo tak nazywa się nasz bohater, chce znaleźć zabójcę swojej ukochanej i zemścić się. Właściwie jest to jedyny cel w jego życiu. Miesza gdzie popadnie, całymi dniami poszukuje zabójcy, nie dba o nic, tylko, aby dokonać zemsty.

Losy Leonarda poznajemy od tyłu. Na samym początku mamy zakończenie, a potem wszystkie wydarzenia, które doprowadziły do tegoż końca. Właściwie jest to fenomen jak dla mnie. Szok na początku, bo wiemy jak się to skończy, wiec, po co by oglądać to dalej? Okazuje się jednak, ze jest, po co. Z każdą sekundą, minutą, sceną, wydarzeniem dowiadujemy się czegoś nowego, co nas zaskakuje, co nas dziwi, co szokuje, co idealnie buduje akcję. A nie jest ona budowana stopniowo, tak, aby zaskoczyć nas spektakularnym końcem. Tutaj wszystko jest spektakularne. od samego początku (który jest końcem) jesteśmy na samej górze napięcia, akcji. I to uczucie, ten stan, ta ciekawość i zainteresowanie, towarzyszy nam przez cały seans aż do końca (który jest początkiem). Siedzimy całe 113 minut wgapieni w ekran i nie możemy się nadziwić. Ten film trzeba obejrzeć – arcydzieło i istny majstersztyk!

Moja ocena: 10/10

  Kwi 30 2007, 19:22:23, link 
1. Psota

Ostatnio oglądałem ten film i bardzo mi się podobał. Nie można się domyślić końca, a raczej początku ;) Akcji nie udało mi się przewidzieć, ani razu. Na pewno ten film można obejrzeć kilka razy, to odkryjemy dodatkowe ciekawe fakty i bardziej go zrozumieć :)


  Kwi 30 2007, 20:23:29, link 
2. menik69

Film oglądałem…
IMO za ciężki i prawdę mówiąc nie podobał mi się wcale.


  Kwi 30 2007, 20:54:49, link 
3. Symek

„Na samym początku mamy zakończenie, a potem wszystkie wydarzenia, które doprowadziły do tegoż końca. Właściwie jest to fenomen jak dla mnie.”

A widzisz, lektur w liceum nie czytałeś, Zofia Nałkowska w „Granicy” zrobiła dokładnie to samo :P


  Kwi 30 2007, 22:57:25, link 
4. flegmatyk

Muszę stwierdzić, że też ten film mi się nie podobał. Na początku ciekawie, ale po chwili, gdy po raz 5 widziałem prawie to samo, film mi się znudził. Potem zaczął denerwować. Aż w końcu czekałem, kiedy to się wreszcie skończy i będę mógł zobaczyć kolejny film (było to na ENEMEFie)


  Lis 26 2007, 21:37:07, link 
5. rupiec

guy pearce jest moim skromnym zdaniem jedynym aktorem ktoremu warto uwierzyc na tym lez padole w chwili obecnej oryginalny tworczy i pelen dystansu do otoczajacej rzeczywistosci daleko od hoolywoodzkiej tandety w omawianym filmie prosze zwrocic uwage na jego tragiczna w skutkach walke z jedyna postacia ktorej glowny bohater powinien zaufac postacia policjanta ale ile razy my sami wolimy nie wierzyc naszym jedynym przyjaciolom wybierajac nieprawdziwe sympatie i bzdury


  Lis 29 2007, 21:30:35, link 
6. mielczar

jeden z lepszych filmow jakich widzialem w ogole.szczerze polecam wszystkim ktorzy lubia powysilac nieco zawartosc czaszki.


  Maj 06 2008, 01:27:09, link 
7. Theopij

Film jest bardzo dobry, ale nie jest moim zdaniem arcydzielem i dalbym mu co najwyzej 7/10. Jak dla mnie troche za malo rzeczy sie wyjasnia na koncu, dostrzeglem tez kilka drobnych bledow logicznych w calej akcji. Poza tym miejscami jest nudno, chociaz moglo byc to spowodowane tym, ze ogladalem o 2 w nocy. Film polecam bo dobry, ale bez nadmiernego zachwytu.


Dodaj swój komentarz